Znowu lampa

Kiedyś moi teściowie pojechali na targ w małym miasteczku, nazwy nie pomnę, i przywieźli mi drewniane koło – część od kołowrotka. Pod hasłem „może wam się do czegoś przyda”. Hmm, doooo czeeegooo by tuuuu… Chwilę trwało, lecz myślę: mamy taką jedną lampę, tak zwanego masowego gotowca, która zawisła kiedyś, żeby nie wisiała goła żarówka. Więc mówię – niechże zniknie ona, zmajstrujemy z kółka alternatywę.
Najpierw Maciek osadził kółko na kablu, potem ja z resztek lnu uszyłam „tunel” i dorobiłam koronkę. Górny brzeg obrobiłam półsłupkami z pętelkami. Całość wykrochmaliłam, w kółko powbijałam gwoździki i wykrochmalony i uprasowany tunel za pętelki zawiesiłam na gwoździkach. Maciek zawiesił, podłączył, świeci.
abażur z koronką
Kółko pełni rolę nie tylko elementu konstrukcyjnego, lecz i dekoracyjnego: głównie za sprawą malowniczego cienia, który rzuca na sufit!
lampa na kole
cień koła
A skoro jesteśmy przy cieniach: brzegowa koronka tez robi swoje:
abażur z koronką
cień koronki

Back to Top