Wracamy do szkoły!

Hehe, ciekawe na jak długo, mruknęła pod nosem.

Tymczasem wracamy i dobrze nam z tym. Niniejszym zatem składam głębokie ukłony wszystkim dzielnym rodzicom (w tym sobie), którzy sobie radzili świetnie i mniej świetnie w ostatnich miesiącach. Także tym, którzy sobie nie radzili, ale bardzo się starali lub przynajmniej mieli dobre intencje. Jeśli nie mieli to ukłony nie dla nich.

Przejdę teraz do ukłonów dla nauczycieli (zwłaszcza: nauczycieli geografii, rzecz jasna) potem będzie czas na nachalną sprzedaż. Jeśli ktoś chciałby od razu przejść do kupowania, może przewinąć tekst! Jednak zachęcam do zapoznania się z poniższym fragmentem literatury.

„Rincewind zastanowił się.

-Chcę poznać drogę do Hunghung – powiedział ostrożnie.

-Tak. Oczywiście. O tej porze roku ruszyłbym w stronę zachodzącego słońca, dopóki nie opuściłbym gór i nie dotarł na aluwialną równinę Znajdzie pan tam drumliny i kilka pięknych przykładów głazów narzutowych. To jakieś dziesięć mil.

Rincewind patrzył na niego zdumiony. Barbarzyńskie wskazówki brzmiały zwykle jakoś „prosto obok płonącego miasta, potem skręcić w prawo za wszystkimi mieszkańcami powieszonymi za uszy”.

-Te drumliny wydają się groźne – zauważył.

-To tylko rodzaj wzgórz polodowcowych – wyjaśnił Saveloy.

-A głazy narzutowe? Brzmi jak coś takiego, co rzuca się na…

-To głazy pozostałe po cofającym się lodowcu. Nie ma się czego obawiać. Pejzaż nie jest niebezpieczny.

Rincewind nie uwierzył. Wiele już razy grunt uderzył go bardzo mocno.

-Jednakże – dodał Saveloy – trochę niebezpieczne jest w tej chwili samo Hunghung.

-Naprawdę? – zdziwił się odruchowo Rincewind.

-To nie jest w ścisłym sensie oblężenie. Wszyscy czekają na śmierć cesarza. Trwa to, co nazywają tutaj… – Saveloy uśmiechnął się lekko – …ciekawymi czasami.

-Nie znoszę ciekawych czasów.

(…)

-Wie pan, wydaje się pan człowiekiem nieźle wykształconym jak na barbarzyńcę.

-Ależ nie. Nie zaczynałem jako barbarzyńca. Kiedyś byłem nauczycielem w szkole. Dlatego nazywają mnie Ucz.

-A czego pan uczył?

-Geografii. Interesowały mnie również badania Aurientu. Ale zrezygnowałem i postanowiłem zarabiać na życie mieczem.

-Chociaż wcześniej przez całe życie był pan nauczycielem?

-Przyznaję, wymagało to zmiany perspektywy.

-Ale… no… przecież… niedostatki, straszliwe zagrożenia, codzienne narażanie życia…

Saveloy ucieszył się wyraźnie.

-Więc pan też uczył kiedyś w szkole?”

Drodzy nauczyciele! Odwagi!

A swoją drogą ciekawe czasy dla nas wszystkich nastały, z czego zrodziło się i to, że rośnie nam edukacja domowa i w ogóle rozmaitość inicjatyw edukacyjnych. Tak się składa, że dzisiaj przypada 150 rocznica urodzin Marii Montessori, znanej i cenionej za swe koncepcje. W metodzie, która nosi jej nazwisko, kontynenty mają swoje kolory przypisane na stałe, a są to:

Afryka – zielony, Europa – czerwony, Azja – żółty, Australia – brązowy, Ameryka Północna – pomarańczowy, Ameryka Południowa – różowy, Antarktyda – biały.

Wymyśliłam, że skoro robię szydełkiem serię kontynentów i kolory wybieram sama, to zrobię te montesoriańskie. I tak powstały Łapacze Kontynenów i poduszki z kontynentami. Do wszystkich napisałam schematy (po angielsku) i można je sobie wydziergać samodzielnie. Dostępne są w różnych wariantach: pojedyncze łapacze, pojedyncze poduszki, łapacz+poduszka i całe komplety: 7 łapaczy i 7 poduszek.

To jak? Pokoje uczniów wyglancowane? Edukacyjnie acz gustownie udekorowane?

Wróć na górę