WEJŚCIE SMOKA

Taka sytuacja, że powiększa nam się rodzina. Lansuję się na wełnie, drewnie itp., na dzieciach nie, chociaż takie ładne, mądre i zdolne, że w sumie można by, ale dzieci nie sprzedaję! Natomiast od kiedy zaczęłam pisać Pukapuka, a zaraz stuknie 6 lat, urodziło się u nas troje dzieci, więc przyznacie, że byłam powściągliwa w lansowaniu się na dzieciach…

Yyy, do rzeczy. Miało być o kocyku. Nawet już dawno chciałam pisać coś o jagodach ze śmietaną, to znaczy tego minionego suchego lata, kiedy jagody były tylko w lokalsom znanych, wilgotnych, zacienionych zagłębieniach i ten brak kompensowałam kocykiem pod tytułem „jagody ze śmietaną”. Zrobiłam go w plecionkę, dodałam brzeżek i nawet zdjęcia miałam dawno zrobione, ale intensywna jesień ostatnia nie pozwoliła na dokonanie stosownego wpisu na blogu.

Nadrabiam oto teraz i tym sposobem kocyk zalicza wejście smoka, ponieważ nie jest takim sobie kocykiem o, lecz KOCYKIEM BASI!

Wyczekał po prostu na odpowiedni moment.

Zatem gdy nadeszła pora (nasuwało mi się „pełnia czasu”, i prawie pasuje), wyjęłam kocyk z szuflady i spakowałam z pieluszkami.

ALE naszło mnie, że jednakowoż czapki rozsypuję po świecie, dziecku swemu też sypnę. Dzierganie kończyłam na izbie przyjęć. Taka budka mi się wymarzyła, wzór znalazłam TU.

To z Nowym Rokiem raźnym krokiem. Witaj Basiu!

PS Dwa tygodnie przed Basią przyszła na świat Janeczka koleżaneczka, dziewczyny nie miały jeszcze okazji się poznać, ale obie już się lansują w markowych kocykach! Witaj Janeczko!

 

Wróć na górę