Telefoniczna piżamka odwykowa

Nie minęło wiele czasu od chwili, gdy otrzymałam swojego pierwszego smartfona do momentu, gdy stłukła mu się szybka. Maciek namawiał mnie na jakiś pokrowczyk, ale ja nie, nie , przecież sobie zrobię. I tu nagle  dziecko, podłoga, łubudubu, szybka stłuczona. Ale byłam dzielna, półtora roku ze stłuczką wytrzymałam.
Aż zadzwoniło biuro obsługi klienta sieci komórkowej, żeby zaproponować nową, jakże korzystną umowę. Czy z aparatem? Poproszę. I jest, nowiutki, z całą szybką. Nie zwlekając sięgnęłam po zasoby włóczkowe i  przy pomocy słupków i półsłupków (coś by mi się tu zrymowało, ale zdzierżę) wykonałam piżamkę.
DSC_6185
Byłam ciekawa, czy mi się sprawdzi, na razie działa dobrze. Szybka cała. I jest  nieoczekiwany efekt uboczny: w związku z tym, że muszę wykonać dodatkową czynność, polegającą na wyjęciu telefonu z pokrowca , nie przykleja mi się tak  łatwo do ręki (a przecież w sieci zawsze jest coś ciekawego,  co nie? są takie różne, portale, fejsiki etc.). Trzeba bowiem uważać, żeby nie stracić czujności. Dziś rano na przykład głaskałam telefonik zawzięcie (portale, fejsiki etc.) i gdy nagle spojrzałam POD ekran, zobaczyłam uśmiechniętego, gruchającego pyziaka dzidziusiowego! Odłożyłam. Trzeba mieć w życiu priorytety.
DSC_6190
I jeszcze jedno. Miałam skończyć z czapkami, ale coś się nie  daje. Więc jeszcze pokażę dwie. Na ich przykładzie dobrze widać, że przy zastosowaniu niemal tej samej techniki, lecz różnych kolorów i grubości włóczki efekt jest zupełnie różny! Ha?

Back to Top