Pukapuka

Geo Rękodzieo


8 Komentarzy

Skąd ty masz na to czas?!

Zdarza mi się słyszeć takie pytanie, gdy ktoś z bliska widzi czeluść chaosu, w której przebywam na co dzień, widząc jednocześnie, że… szydełkuję.

Otóż to nie jest czas. To jest  po prostu MIĘDZYCZAS.

W praktyce wygląda to tak, że rozsiewam robótki po kątach i znajdując się w okolicy któregoś z kątów (zawsze w końcu trafię w okolice któregoś), chwytam chyłkiem i pcham trzy rządki. I lecę dalej.

Przykłady z minionego czwartku:

  • świeżo skończona merynosowa czapka dla Kuby, jeszcze bez metki i na szydełku początek czapki dla taty, porzucone na biurku:

wełniana czapka na szydełku

  • niedawno rozpoczęty fioletowy kocyk bawełniany, wisi na klamce okna w sypialni:praca w toku
  • wełniany melanżowy otulacz na skrzynce przy lampce nocnej (chwila dziergania przed snem):

melanżowa robótka

  • jedwabny welon z jedwabną koronką na komodzie w salonie (ta robota wymaga szczególnych względów i znie znosi suchych dłoni…):

jedwabny welon

  • kolorowa czapka dla Justyny, porzucona na fotelu w salonie, do wieczornego poddziergania:

kolorowa czapka wełniana

Tak było w zeszły czwartek. Stan na dzisiaj jest taki, że:

  • czapka Justyny, czapka Kuby, czapka taty:
  • melanżowy otulacz wełniany:
  • jedwabny welon na puszkę z prostą jedwabną koronką… szydełkiem 0,5 mm uff…

jedwabny welon z koronką

Na kocyk fioletowy (i żółto-zielony i szary i inne) trzeba będzie poczekać jeszcze kilka międzyczasów.

Jeszcze dodam, że pokątne robótki to niejedyny sposób – jest jeszcze dzierganie w ruchu, dzierganie przy gotowaniu, dzierganie pod salą szkolną oraz inne rodzaje dziergania, nawet luksusowe dzierganie wyłączne z kubkiem herbaty…

Reklamy


Dodaj komentarz

Jedwabny delikates

Było to wiosną jeszcze, gdy don Stanisław przyjechał i pokazał mi welon na puszkę  – naczynie liturgiczne, wykonany przez zacną hiszpańską firmę rodzinną TA Granda. Piękny. Zapytał, czy potrafię zrobić coś takiego. Podjęłam wyzwanie.

Don Stanisław spędziwszy sześć lat we Włoszech i Hiszpanii, nasiąknąwszy tamtejszą sztuką i rzemiosłem zapragnął i w Polsce sięgnąć ponad poliestrową koronkę. Podzielam te pragnienia. Ale…

Poszłam do pobliskiego sklepu z tkaninami, patrzę, że wiskoza ładna. Dzwonię jeszcze do Stacha, czy może być (choć myślę o jedwabiu) i on potwierdza mą myśl: im szlachetniej, tym lepiej. Więc jedwab. Zasięgnęłam języka, gdzie kupić, pojechałam tamże, nabyłam jedwabnej tkaniny i jedwabnej nici i do dzieła.

Chociaż po prawdzie to zabrałam się dopiero po wakacjach, bo… bo szydełkuję w każdych warunkach. Zazwyczaj. Ale teraz nie mogłam. Teraz przed robotą musiałam umyć ręce, nakremować i poczekać aż się wchłonie, ponieważ ten jedwab jest delikatnieńki i na przykład suchy naskórek go zaciągał. Nie mogłam sobie też pozwolić na żadną plamkę. Więc w tym wypadku musiałam mieć do szydełkowania zapewnioną przestrzeń mentalną, fizyczną i czasową.

Na zdjęciu widać szydełko, którego używałam do zrobienia welonu i – dla porównania – grubsze, którym robiłam ostatnią narzutę w paski. Jakieś pytania?

Zatem mogę powiedzieć, że nie do końca zdawałam sobie sprawę, na co się porywam. Niteczka cieniutka, śliska, jedwab delikatny, śliski, wymagający, łącz to człowieku jedno z drugim i jeszcze koronkę zmaluj. Ale pierwsze koty za płoty, już jest zlecenie na więcej! Będziem działać.

I rzec by można: po co to wszystko? Miałam rzucić jakimś suchym tekstem typu: „Nie będziemy oszczędzać na pięknie liturgii!”. Ale z pomocą przyszedł mi kardynał Robert Sarah, który w książce Bóg albo nic mówi tak:

„Liturgia to wielka brama, która otwiera się na Boga i pozwala nam symbolicznie wyjść poza mury tego świata. Do Mszy świętej należy podchodzić z godnością, pięknem i szacunkiem. (…) Niezbędne jest poszanowanie uwarunkowań materialnych, aby to spotkanie przebiegło w sposób płodny. Mam na myśli na przykład godność i przykładność szat liturgicznych. Miejsce sprawowania Mszy winno być przeniknięte pięknem, które sprzyja skupieniu i spotkaniu z Bogiem.”

Amen.