Pukapuka

Geo Rękodzieo


2 Komentarze

Grunt to umieć się wycofać (i zacząć wszystko od nowa)

Czerwony. To nie jest mój kolor. Ale jak żyć, gdy w ręce wpadają trzy wielkie, mięciuchne, CZERWONE motki wełny.

wełniany kocyk

Na szczęście inspiracje są wszędzie. Mignął mi przed oczami koc biało-czerwony od Jess z GENIALNEGO bloga Make & Do Crew. I myślę: TAKATAK!

Zamieniłam tylko proporcje, bo chciałam czerwonego użyć jako koloru głównego i kroczek po kroczku, wedle instrukcji (tak mi się zdawało) pomykam. Jednak wkrótce stwierdziłam, że coś mi krzywo idzie, nieładnie.

nierówny brzeg

Może dlatego, że zaczynałam przy meczu? (10.11, Polska-Urugwaj. Bez Suareza i Lewandowskiego). Początkowo myślę sobie: dobra jest, przecież to ręczna robota, ujdzie, uformuje się czy coś.

Ale jednak nie dawało mi spokoju. Zaczęłam pruć, ale ta wełna taka delikatna, że się rwała i lipa. W końcu mówię: dość tego. Zaczynam od nowa. I taka to historia.

Wczytałam się uważniej w opis, pilnowałam czy nie mącę znowu i poszło. O jak równiutko!

Na rogach frędzelki. Acha, i ten biały wzór nie jest symetryczny, na jednym końcu inaczej niż na drugim.

Bardzo, bardzo mi się podoba. I tak grzeje. Jeszcze kiedyś taki zrobię z grubszej wełny i w innych kolorach może. Dzięki, Jess!

Tym sposobem takie lekko świąteczne klimaty wpełzły. A adwent już w niedzielę. I w tym roku taki króciutki…

 

Reklamy


Dodaj komentarz

Świąteczna retrospekcja

Nowy Rok już zagościł na dobre, tymczasem choinka jeszcze stoi a na choince szydełkowe śnieżynki.

sniezynka DSC_2277

Dla świątecznego akcentu pozwoliłam sobie też na dodanie śnieżynki do naszej grudniowo-zakończonej lampy. Gąsiorek zdobyczny, podobnie jak większość korków :), które do niego napakowaliśmy. Dziura w gąsiorku na kabel Dremelem, żarówka osadzona w szyjce i na całości abażur gotowizna. I jak na wstępie – świątecznie rezyduje na nim śnieżynka.lampa korkowa

I jeszcze ciekawostka – na prawo od lampy widoczna skrzyneczka z płytami CD. Skrzynka zdobyczna: spodobała nam się na stacji benzynowej we Francji, zatem zakupiliśmy dwa mydełka, które w niej były eksponowane i uprzejmie (po francusku) zapytaliśmy panią kasjerkę, czy nie zechciałaby nam skrzyneczki podarować. Zechciała :). Nie muszę chyba dodawać, że nie o mydełka nam chodziło.

Skoro wyszło o dekoracjach świątecznych, to proszę, jak skromnie acz uroczo: do koronki (zamówionej niegdyś jako „pojedyncza wrzuta” na ścianę do przedpokoju) wystarczyło dorzucić kilka słomianych kółeczek. Koronka – moja, aranżacja – szwagierka.DSC_2197DSC_2195