Pukapuka

Geo Rękodzieo


2 Komentarze

„Historia przodków nie pozwoli na mieliznę nigdy wejść”

Piosenka „Na drodze tej” z filmu Vaiana ujęła mnie od samego początku z wielu powodów. Naprawdę mogłabym długo wymieniać, począwszy od tego, że tak odkrywano Pukapuka, poprzez głos Kuby Jurzyka, język samoański i tokelauański i wiele innych rzeczy (nie wyłączając znakomitego oryginalnego, angielskiego tekstu), ale pewien jej fragment uderzył mnie od razu. A były to słowa: Historia przodków nie pozwoli na mieliznę nigdy wejść!

Zainspirowały mnie i na tej bazie powstał oficjalny hymn obchodów CZTERDZIESTOLECIA.

Jest co świętować. Czterdzieści lat małżeństwa – takie rzeczy tylko raz w życiu. Z tej okazji zebraliśmy się tłumnie w środku lasu i razem się cieszyliśmy z tego pięknego jubileuszu moich Rodziców.

zdjęcie rodzinne

Była okazja do spotkań po latach, wspomnienia, piosenki, zdjęcia.

I ja postanowiłam uczcić tę zacną okoliczność taką niespodzianką:

Teściowie (też świętowali z nami, a co) przynieśli nam niedawno drewniane drzwiczki od jakiejś szafki. Drzwiczki z szybką.

Malownicze, co by tu zmajstrować…? Drzwiczki przywiezione przez nich od powodzian, których wspierali po wielkiej powodzi w 1997 roku (tyle pewnie zostało z jakiegoś zacnego mebla). Patrzyłam sobie na nie, aż wypatrzyłam, że mogłaby to być ramka na zdjęcie. Myślę dalej – na zdjęcie ślubne! I dalej – na zdjęcie z okazji jubileuszu 40-lecia małżeństwa. Bingo!

Rodzice mają trzy (słownie: TRZY) oficjalne zdjęcia ze ślubu. Podstępem wydobyłam jedno z nich i zleciłam Marcinowi, mistrzowi świata w grafikowaniu (wystarczy zajrzeć na myworks.pl), żeby je deko podrasował. Mówię mu: żeby było widać, że to oni, ale jednak z jajem. Mamie większe kwiatki, tacie wąsik, lekki wytrzeszcz oczu, całość sztucznie podkolorowana. Takie monidło. Marcin wziął do spółki Klaudię i dawaj. Zrobili.

minidło

Drzwiczki lekko oszlifowaliśmy, nawoskowaliśmy, zdjęcie wstawiliśmy.

Z tyłu wypaliłam jeszcze życzenia i dorzuciłam podgląd oryginału, tak gwoli ścisłości i prawdy historycznej.

monidło z życzeniami

Niech wisi. Weselej na duszy.

monidło

A tymczasem na wsi w lesie takie rzeczy. Kto z własnej woli jeszcze w mieście, ręka do góry.

Na pożegnanie lawenda, nasz świeżynka. A za świeżynką jeden z zacnych prezentów, Henio wyczuł, co się dobrze nada: drewniana strugana tablica z adresem. Lubię to!

lawenda i drewniana tablica

Reklamy


Dodaj komentarz

Wioskowa łazienka zbierankowa

Przystosowanie lokalu do użytku warto zacząć od łazienki, taka mądrość ludowa. Łazienka stała się pierwszym pomieszczeniem na wiosce, na którym wycisnęliśmy na razie większe piętno. Jest mała i bardzo skośna, po eleganckim położeniu kafelków przez Henia omawiany kącik wyglądał tak:

szara łazienka

Wtedy weszliśmy MY, stukupuku.łazienka z drewnem

Pod umywalkę poszła konsolka, zabrana przez nas ze śmietnika kilka(naście) miesięcy temu. Wyglądała trochę inaczej, ale zdjęcie, które jej wtedy zrobiłam gdzieś mi się zawieruszyło, więc możecie się tylko domyślać. Była biała, obdrapana i miała laminowany rozwarstwiający się blat. Ale gdy jest kawałek zdrowego drewna… nie muszę kończyć. Blacik Maciek dał nowy z kawałka klejonki. Celowo asymetrycznie, żeby wysięgnąć umywalką w wyższe rejony pomieszczenia.

A lustro… Cóż. Patent stary jak zdarta płyta, ale solidna drewniana rama okiennna jest solidna i drewniana, a gdy się ją jeszcze oszlifuje i zaolejuje to w dodatku estetyczna. Szklarz i fru, lustro wisi i powiększa łazieneczkę.

Na wioskę jeszcze wrócimy…


Dodaj komentarz

Horror vacui

Ostatnie tygodnie przyniosły nam dynamiczny rozrost domowych galerii, a to za sprawą ramek. Mam bowiem taką swoją szufladkę, gdzie bunkruję to i owo, co chciałabym zawiesić, przeszkodą brak ramek. Radziłam z tym sobie dotychczas na różne sposoby, na przykład:

oprawieniem w starą ramę okienną (TUTAJ) a także w oszlifowaną ramę od reprodukcji ze śmietnika (TUTAJ)

oprawieniem w drewnianą ramę drzwiczek od szafki kuchennej (TUTAJ i TUTAJ)

i na różne bardziej konwencjonalne sposoby, jak kupienie gotowych ramek czy zamawianie na wymiar (to już w kategorii luksus).

Tymczasem ostatnio, jak w tym starym kawale „skąd masz mięsko” – ramki same do nas przypełzły. Część zawisła z zawartością, w innych zawartość podmieniłam.

Z zawartością ubogaciły naszą przedpokojową galeryjkę zakopiańską:

galeria zakopiańskaa także „górski kącik” w łazience:

zdjęcia w łazienceZyskał też salon. We wspomnianej szufladce czekały na ten moment plany miast, zagarnięte z dziadkowych zbiorów, z czasów, gdy przemierzał morza i oceany, zawijając do portów świata.

plany miast w ramkachA ten plan przysporzył nam nieco kłopotów – chińskiego nie znamy, ale od czegóż dedukcja, atlasy… Już wiemy, co to, ale nie powiemy :).

plan miasta w ramceMama, zobaczywszy to wszystko, mówi: „ale czy to warto eksponować?” (?!) A tata: „o, a ja mam taki stary plan Lublina”. Więc mówię, że jak tak dalej pójdzie, to zabraknie centymetrów kwadratowych na ścianach… Horror vacui (lęk przed pustką), jak mawiał pan Jan, gdy pokazywaliśmy mu, ile obrazków ma wcisnąć na jedna stronę w książce…


Dodaj komentarz

Wędrujące uchwyty

Zadanie było: zdemolować starą kuchnię. Z rozkoszą. Z kuchni prawie nic się nie ostało, co się ostało, to drzwiczki od jednej szafki: miały drewnianą ramę z szybką, uznałam, że oprawię w nie COŚ. Z czasem okazało się, że jednym cosiem było HEY z „ołtarzyka” Paula McCartneya, drugim Przykazania domowe, które zawisły w przedpokoju.

rama z dzrzwiczek

rama z drzwiczek

 

 

 

 

 

W drzwiczkach były uchwyty (nawet widać po nich dziury, co akceptujemy) i jak słowo daję, nie mogłam im dać pójść na zatracenie, więc odkręciłam na inną okoliczność.

Okoliczność nadeszła, gdy nabyliśmy (!!!) WITRYNĘ (tak podkreślam, bo doprawdy rzadko nabywamy meble!), aby schować w niej nasz sprzęt grający i inne to i owo.

salonNie zdzierżylibyśmy chyba jednak całkiem gotowego mebla, więc zamówiliśmy surowe drewno i woskowaliśmy sami. Nóżki w domyśle okrągłe, poprosiliśmy o zmianę na kwadratowe. I wisienka na torcie: gałki. Oryginalnie były cztery – gładkie, drewniane, dwie w drzwiczkach i dwie w szufladzie. I oto do drzwiczek zakupiłam gałki, upatrzone, takie, że zazwyczaj jesteśmy podejrzewani, że sami je zrobiliśmy.

gałki ze sznurkaAaa jednak. Owszem, pewnie dałoby radę, nawet się poinstruowałam, jak upleść gałkę bosmańską, lecz te gałki są KUPIONE.

I co jeszcze? I jeszcze gałki w szufladzie podmieniliśmy na uchwyty ze zdemolowanej kuchni.

uchwyty metalowe z odzysku


1 komentarz

Łazienka finita

Stało się, co musiało (musiało?) się stać: wygląda na to, że pierwsze pomieszczenie w domu mamy gotowe. Piszę z pewnym zawahaniem, bo przecież coś nam na pewno jeszcze strzeli do głowy. Ale faktem jest, że jakaś całość powstała i znikł ostatni sterczący kabel. A sterczał nad umywalką. Pomysł był taki, żeby upiec dwie pieczenie i powstała półeczka jako miejsce na różne różności, a pod półeczką są dwa reflektorki.

umywalka z szafką i lustremAle właściwie to cała opowieść jest długa. Zaczęło się jeszcze zanim tu zamieszkaliśmy – zastanawialiśmy się, jak rozwiązać sprawę umywalki, bo przecież nie będziemy kupować gotowych szafek! Kupiliśmy dużą, żeby można w niej było kąpać dzidziusia, i prostokątną w podstawie, bo plan był taki, żeby Maciek zrobił pod nią drewniany stelaż. Potem pomyśleliśmy, że można ją elegancko postawić na stole i będziemy wtedy mieli od razu blat wokół umywalki. Nawet w tym celu wylicytowaliśmy na allegro stary drewniany wiejski stolik, który jednak nie został wykorzystany i czeka na swój dzień, a tymczasem służy mi za biurko. Z wyprawy po ten stół mamy też prezentowaną niegdyś łopatę do chleba, która wisi w kuchni. Wracając do umywalki – zrezygnowaliśmy ze stołu na rzecz komódki: stwierdziliśmy, że jeśli postawimy umywalkę na komódce, będzie od razu szafka – miejsce do przechowywania. I znowuż allegro, kluczem do szukania było drewno i odpowiednie wymiary. Nabyliśmy, wstawiliśmy do mieszkania taką nieco podniszczoną szafeczkę.

szafka pod umywalkę

Pewnie przydałaby się jej renowacja, myśmy jej zafundowali raczej… dewastację. Maciek porżnął blat, szufladę przepołowił wewnątrz, by zmieścił się syfon a ja pomalowałam (potworna profanacja!) BIAŁĄ FARBĄ OLEJNĄ. Jak widać na załączonym obrazku farba już tu i ówdzie obłupana, ale cóż, od zamontowania umywalki minęło już nieco czasu, a życie się toczy…

Nad umywalką po jakimś czasie zawisło i lustro. Lustro wstawił szklarz nasz dyżurny do ramy, którą upolowałam na śmietniku. Stała tam sobie jakaś stara drukowana reprodukcja, którą wyrzuciłam, a samą ramę, pierwotnie pokrytą jakąś złotą masą, tłoczoną we wzorki, oszlifowaliśmy do gołego drewna, polakierowaliśmy i proszę.

drewniana rama ze śmietnikaI jeszcze jedno: mamy w łazience okno z widokiem na Tatry.

łazienka z oknem


8 Komentarzy

Przykazania domowe

Taki poważny tytuł dziś. Ale fakt faktem, zawisły właśnie u nas one – Przykazania domowe, wypatrzone przez moich teściów w muzeum Marii Rodziewiczówny w Republice Ściborskiej. Chcieliśmy, aby zawisły i u nas, a przecież chcieć to móc. Na wprost drzwi wejściowych obok lustra, kto do nas wpadnie, raczej nie przeoczy.

Obrazek

Umieściłam je na kawałku lnu i „oprawiłam” w drzwiczki po rozebranej kuchni (drugie do pary do ramy, w której wylądowało HEY z ołtarzyku Paula McCartneya z naszej sypialni). Nie pokażę zbliżenia, bo to bardziej kulfony są, ale jeśli chodzi o treść, to służę:

Przykazania domowe

obowiązujące wszystkich

dłużej niż na trzy dni w tym domu przebywających

1. Czcij i zachowaj ciszę, pogodę i spokój domu tego, aby stały się w tobie.

2. Będziesz stale zajęty pracą wedle twych sił, zdolności i zamiłowania.

3. Nie będziesz śmiecił i czynił bezładu ani zamieszania domowego porządku.

4. Pamiętaj, abyś nie kaził myśli ani ust mową o złem, marności i głupstwie.

5. Nie będziesz opowiadał, szczególnie przy posiłku, o chorobach, kalectwach, kryminałach i smutkach.

6. Nie będziesz się gniewał ani podnosił głosu z wyjątkiem śpiewu i śmiechu.

7. Nie będziesz zatruwać powietrza domu złym i kwaśnym humorem.

8. Nie wnoś do domu tego szatańskiej czci pieniądza i przekleństwa spraw jego.

9. Zachowaj przyjacielstwo dla Bożych stworzeń za domowników przyjętych, jako psy, ptaki, jeże i wiewiórki.

10. Nie okazuj trwogi, a znoś ze spokojem wszelki Boży dopust, jako głód i chłód, biedę, chorobę i najście niepożądanych ludzi.

Błogosławieństwo Boga i Królowej Korony Polskiej niech strzeże fundamentów, węgłów i ścian domu tego oraz duszy, serca i zdrowia mieszkańców.

AMEN

W nawiązaniu do przykazania drugiego zaprezentuję oto wynik pracy wedle umiejętności i zamiłowania maćkowego: noże.

DSC_6342

Chleba nie ukroją, lecz posmarują drożdżówkę powidłami. Albo masłem. Może być też jednym i drugim.