Pukapuka

Geo Rękodzieo


2 Komentarze

Jak się żyje w Kalifornii?

A zatem byłam w Kalifornii. Głównie w La Jolla (czyt. „la hoja”). Mówią, że to perła południowej Kalifornii i nie będę się kłócić.

Ale po drodze z centrum San Diego do La Jolla przejeżdża się przez Pacific Beach, przez miejscowych zwane PB (czyt. „pi bi”). W PB jest Grand Avenue. A pod numerem 870 jest Needlecraft Cottage. Niebieska chatka.needlecraft cottage

Weszłam i dziewczyna, jak tylko zobaczyła potoki śliny ściekające z mej paszczy ze zrozumieniem się obśmiała, zapytała czy ja tu pierwszy raz i zaoferowała oprowadzanie.

Ochłonięcie zajęło mi około pół godziny, potem zmusiłam się do rozpoczęcia procesu podejmowania decyzji.

Padło na merynosa w kilku odsłonach. Był tam cały regał przepięknej wełny, farbowanej ręcznie w… LA JOLLA. Nazywa się Baah Yarn. Wielbiąc lokalność i rzemiosło, nie mogłam nie wziąć… Tyle, na ile budżet pozwolił. Ale już następnego dnia byłam tam z powrotem, tym razem w towarzystwie moich gospodarzy, którzy zażyczyli sobie czapeczki z lokalnie farbowanej wełny.

baah yarn

Ten kolor po prawej to Venom. Po zrobieniu czapki miałam jeszcze trochę wełny i starczyło na rękawiczki bezpalcowe. Z warkoczykami. Dla Pani.

Ten kolor po lewej to Shipwreck. Po zrobieniu czapki miałam jeszcze trochę wełny i chciałam zrobić szaliczek. Ale było za mało i taki malutki wyszedł, nawet się zawiązać nie dało. Więc wymyśliłam zapięcie na guzik. Drewniany oczywiście. Dla Pana.

komplet z wełny merynosa

Ten niebieściutki to Pacific Beach Blues. Piękny. Z tego szal, według przepisu Jess, trochę tylko przeze mnie zmienionego. A to zdjęcie zrobiłam telefonem i nie oddaje w pełni urody tej włóczki.

szal z wełny merynosa

A ten zielony to jeszcze kiedyś pokażę.

Tymczasem kilka słów o tym, jak się żyje w Kalifornii.

Foki wylegują się na plaży.

foki na plaży

Klify stoją a ocean szumi.

klify nad Pacyfikiem

Słoneczny patrol czuwa.

słoneczny patrol

Deski surfingowe wbrew pozorom zazwyczaj są w użyciu.

deski surfingowe

Kwiaty kwitną.

wiosna w Kalifornii

Ścieżki się wiją a palmy rosną.

Ludzie mieszkają (tak, tak, ludzie tam mieszkają).

Dla znudzonych oceanem są i góry. Na pustyni (bez pustyni też). Godzinę do dwóch od domu.

Można tam pojechać po wełnę, albo po prostu na spacer.

 

 

Reklamy


Dodaj komentarz

To tu to tam, sroga jest jesień w Australii

Wiosna wiosna, ale na półkuli południowej jesienne szarugi szaleją i ziąb wciska się w każdą szczelinę, więc czapki na głowy… Doprawdy tak można by pomyśleć, widząc ekipę podróżników w pukapukowej alpakowej czapce.

czapka pukapuka

Kto ciekaw  przygód i australijskich plenerów w obiektywie Beaty, niech koniecznie polubi jej fanpejdża na fejsiku (naszego też można 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 )

I na tym mogłabym zakończyć, ale muszę coś dodać. Kiedy Anieli czapka była już gotowa, ale jeszcze nie odebrana, przyszła Beata i ją przymierzyła, po czym rzekła: „Idealna. Chcę taką.” Niedługo potem przyszła Aniela i kiedy jej to powiedziałam, spojrzała na mnie groźnie i rzekła:”Nie możesz!” Uspokoiłam ją, że oczywiście nie mogę i nie zrobię DRUGIEJ TAKIEJ SAMEJ. Pozostał więc skarpetowy fason, zielony kolor  i paseczki, ale petrol zamieniłam na granat i pasków jest więcej. I jeszcze parę innych szczególików tylko dla wtajemniczonych, ponieważ NIE MA I NIE BĘDZIE DWÓCH TAKICH SAMYCH CZAPEK PUKAPUKA. Howgh.


4 Komentarze

Szydełkowa kartografia, idziemy do przodu!

Dawno, dawno temu rozmyślałam o tym, jakby tu wyszydełkować Tahiti (była taka piosenka „Każdy ma jakiegoś bzika…”). Wszystko musi dojrzeć, wszystko ma swój czas. A tymczasem Julia zamówiła poduszkę, pytam o kolory. „Biało-beżową”. O nie, moja droga, takich nie robię. To tak jak moja Mama powiedziała „A może mi też zrobisz czapkę?” „Dobrze, jaką?” „Szaro-czarną” NIE MA MOWY. Wracając do Julii, wytłumaczyła się, że tylko taka jej będzie pasować. Odpuściłam protesty, wrzuciłam ten projekt do dojrzewalni w mojej głowie. A, Julia jeszcze powiedziała, że ma być w paski. A zatem dojrzewalnia.

Zamawiając włóczki przyjrzałam się też jednakowoż i beżowym i wyhaczyłam musztardową, pomyślałam, że ujdzie. Dojrzewalnia trwa. I jakoś tak wyszło, że wymyśliłam: żadne paski, wyszydełkuję Afrykę!!! Już Julia dobrze wie, dlaczego tak wymyśliłam. Jeśli się jedzie na misje z Fidesco i spędza 2 lata na południu Konga, to nie może być inaczej!

Chwyciłam atlas i do dzieła.

DSC_6671Jak uczono na geografii w szkole podstawowej nr 23, Afryka ma powierzchnię trzykrotnie większą od powierzchni Europy, za to linię brzegową trzykrotnie krótszą. Gdyby nie to, nie dało by rady. I tak musiałam zastosować GRUBĄ generalizację, mogącą skutkować konfliktem zbrojnym  o przebieg granic (przeciętny człowiek nie docenia roli kartografa w geopolityce…), ale nawet nieźle udało mi się uzyskać zatokę Wielka Syrta, jak również Wyżynę Mozambicką! Były wprawdzie ze trzy prucia, ale nie może być lipy.

DSC_6605

Udało się wyszydełkować musztardową Afrykę!!! Tamtego wieczora myślałam, że pęknę z dumy i podziwu dla samej siebie, teraz już mi trochę przeszło…

Biała plamka w centrum południa kontynentu to właśnie…

DSC_6606

Lubumbashi! Wiwat Lubumbashi!

Oprócz włóczki musztardowej i białej dorzuciłam taką piaskową w literkach i na brzegu.

Jeśli chodzi o zapięcie – postanowiłam tym razem nie dawać guzików, nawet kokosowych. Podpatrzyłam u kogoś wiązanie z brzegu na kokardki i wymyśliłam, żeby to zrobić a la afrykańska fryzurka: warkoczykami.

I co? Pasuje?

To jeszcze nie koniec. Na fali afrykańskich emocji doszłam do tego, że podtytuł naszego bloga powinien brzmieć GEO RĘKODZIEO!


Dodaj komentarz

Lampa podróżna

Tytułowa lampa jednak do podróży zupełnie się nie nadaje, za to do stacjonarnego przycupnięcia jak najbardziej. Ale że jest na swój sposób podróżna, chyba trudno zaprzeczyć:

lampa podróżnaLampa z przewodnikówTakie to pomysły snują nam się po głowach, gdy na ślubnym kobiercu stają obieżyświaty.

Lampa z przewodnikówOby ich drogi nie były zbyt kręte :). Sto lat Młodej Parze!

Aby nie było zbyt smutno (boć to znowu fatalny przykład dla młodzieży – tak traktować książki!) wyznam, że to są przeterminowane wydania…