Pukapuka

Geo Rękodzieo


1 komentarz

Omszały luksus

Na dużą okazję chciałam zrobić duży prezent. Z gestem. Mógł być drogi. Stanęło na tym, że to będzie KOC. Koc NIEBYLEJAKI. Koc w całości zrobiony ręcznie z wełny merynosa.

Dotychczas rezerwowałam sobie merynosa na czapki, ponieważ była ta to jedyna ze znanych mi wełen, która nikogusieńko nie drapała, taka jest milusia, a czoła ludzie miewają wrażliwe. Inne części ciała można ubrać w mniej wyszukane włóczki. Tym razem jednak miało być na bogato, więc z merynosa zrobiłam ów koc. Milusi, mięciusi, cieplusi, żeby się spod niego nie chciało wychodzić. Miał też nie być mały – ostatecznie wyszło mi 170×170 cm, a zużyłam na niego 55 motków motków 50 g. PIEĆDZIESIĄT PIĘĆ.

zielony koc wełniany ręcznie robiony

Kolor. Rozważałam różne warianty, chciałam poszaleć, nie co dzień robię merynosowe koce, ale jakoś tak wyszło, że jest cały zielony. W pięknej leśnej zieleni. Chciałam też poszaleć za to może z fakturą, jakiś dać fikuśny ścieg, ale zrobiłam tak zwyczajnie, słupek z półsłupkiem na zmianę, co daje taki miły owsiankowo-omszały efekt.

Koc zapewne będzie rezydował na wsi w borze, wśród mchów. Ideolo.

DSC_1198

A skojarzenie owsiankowe prosto ze stworzenia Narnii. Aż zacytuję, kocham ten fragment.

„Lew chodził tu i tam po pustej, nagiej okolicy i śpiewał nową pieśń, bardziej melodyjną i rytmiczną, bardziej delikatną i falującą niż ta, którą wezwał na niebo gwiazdy i słońce. I kiedy tak chodził i śpiewał, dolina zazieleniła się trawą. Zieleń rozlewała się wokół niego, jak woda z potężnego źródła, a potem płynęła po zboczach wzgórz jak fala. (…) Z każdą chwilą młody świat stawał się cieplejszy i żywszy. Lekki wiaterek mierzwił bujną trawę. (…) Czy możecie sobie wyobrazić porośniętą gęstą trawą łąkę, gotującą się jak owsianka w garnku? Właśnie takie porównanie najlepiej oddaje to, co się działo.” (C.S.Lewis, „Siostrzeniec czarodzieja”, tłum. Andrzej Polkowski)

Reklamy