Pukapuka

Geo Rękodzieo


Dodaj komentarz

Piękna nasza Polska cała

Historia jest złożona.

Różne są powody do świętowania, jednym z nich są urodziny. Z tej okazji Agata dostała obietnicę lampy (sama chciała!). Jak wiadomo, u nas nie ma nic na szybko, pomysł musi dojrzeć. Może nie aż tyle, co dobre wino, ale prawie. W każdym razie jedyną wytyczną było żeby przewinął się motyw żeglarski (przynajmniej w takiej wersji to do mnie dotarło). Ha, takie motywy lubię (i ona chyba o tym wie).

Wyszliśmy od pomysłu podobnego jak w lampie Pukapuka (o której wspomniałam TU), ale nie mieliśmy już takiego klocka. ALE MIELIŚMY INNY. I TO JAKI. Klocek zwinięty kiedyś przez Maćka z budowy 2. linii metra w Warszawie (a konkretnie stacji Świętokrzyska). On ci tu jest na zdjęciu.

DSC_6344.JPG

Na nim leży knaga. Ona też ma swoją historię. Kiedyś zapragnęliśmy zacienić nasz niezmiernie słoneczny taras i tak się złożyło, że dostaliśmy żagiel (genuę), który świetnie się do tego nadawał. Trzeba go było jakoś zamocować i oczywistym się nam wydało, że powinien być na knagach. Oczywiście drewnianych. Po szybkim rozeznaniu cen drewnianych knag Maciek zadecydował, że zrobi je sam. I zrobił, z dębowego klocka cztery knagi, a żagiel ma trzy rogi, więc jedna została. Przekładana z miejsca na miejsce, doczekała się.

Trzeci element też długo czekał, paluszki mnie swędziały, żeby coś z tym zrobić, ale nie wiedziałam co. Ścinki repów, nadałyby się doskonale, więc gdy pomysł nabrał rumieńców, zajrzałam w kąt z repami, żeby sprawdzić, czy jest niebieski. Był. Z repa zmienił się w szot. Albo fał raczej może.

Klocek poszedł pod białą bejcę. Warto by coś na nim napisać. Szybki proces myślowy poszedł tym tropem: lampa dla Agaty, święta Agata urodziła się w Katanii na Sycylii, miasto portowe, jesteśmy w domu!

Na czwarty boczek poszła knaga, zaknagowaliśmy niebieski fał. Maciek podczas wiązania knagi miał minę niczym bohater tej piosenki (nieziemskich jajcarzy):

I tak oto powstała agatowa lampa.

lampa Catania

 

I jeszcze należy się wyjaśnienie, o co chodzi w tytule. Otóż. Klocek to niewątpliwy świadek historii Warszawy (budowa 2. linii metra). Lampa trafiła do Wielkopolanki z Małopolski. Katanię obmywają wprawdzie fale Morza Śródziemnego, ale i my nasz Bałtyk mamy. A zatem – czyż nie piękna nasza Polska cała? I dodam więcej: byliśmy ostatnio w pięknym mieście Pucku na 96. rocznicy zaślubin Polski z morzem. W oczekiwaniu na rozpoczęcie oficjalnych uroczystości słuchaliśmy występów dziecięcego chóru (pod kierownictwem pani Grażyny), który wyśpiewywał nieznaną mi a piękną pieśń. Słucham i się dziwuję, co to, tymczasem podeszli moi rodzice i ku mojemu zdumieniu zaczęli pełnym głosem wyśpiewywać razem z chórem!!! Jak??? Wy to znacie? Dlaczego nigdy mnie nie uczyliście? Na co tata odparł:”No, jeszcze wielu pieśni was nie uczyliśmy”. A co to było?

HYMN DO BAŁTYKU FELIKSA NOWOWIEJSKIEGO!

Reklamy


1 komentarz

Białe gwiazdy i lampa firmówka

„Nowa gwiazda na niebie, nowa gwiazda dla ciebie…”, albo „Jazda jazda Biała Gwiazda!!!”. Tak mi się skojarzyło…

Pierwsza gwiazda z zaskoczenia: Tadek wrócił z weekendu, przysiadł i pomyka, tu nożyczki, tam klej i oto! szok! DSC_5705

Maciek, kiedy zobaczył co się dzieje, zaczął dokumentować ten fascynujący proces i prawie byśmy mogli jakąś gwiaździstą szkółkę tu zapodać, ale tylko tak, żeby narobić smaku:

Czyli wygląda na to, że tegoroczny czubek choinki już wie, w co się ustroi.

Biała gwiazda druga zaistniała na białej szacie, chrzcielnej jakby nie było. Boże Narodzenie w sam raz pasuje na chrzest, gwiazda też nieźle się włącza w ten nurt.

biała szatka z gwiazdą na szydełku.JPG

Z tą białą szatą było tak. Kiedyś wymyśliłam, żeby uczynić ją wielofunkcyjną – użyć przy sakramencie a potem oprawić i na ścianę. Napisać szydełkiem imiona i datę chrztu, niech wisi i przypomina, bo hm, któż z nas tę datę pamięta?

Już kilka tych „szat”-przypominajek przyszło mi zrobić…

A jeśli chodzi o lampę, to cóż. Takie letnie klimaty nam przywiało. Plaża, laguna, palmy kokosowe i południowy Pacyfik. Jakieś navy czy marine. Jednym słowem – Pukapuka.

DSC_5688

Powstała z wykorzystania ścinków z nogi łóżka na antresoli, białej i niebieskiej bejcy oraz odpowiednich współrzędnych geograficznych.

To tak nam dziś pobieliło, może jako rekompensatę za tę biel, której brakuje za oknem…


Dodaj komentarz

Lato nad morzem – historia lubi się powtarzać

To już było – zupełnie niedawno, wszelako wprowadziliśmy pewną innowację. Podstawa lampy całkiem podobna, lecz innowacja: abażur.

abażur the seasideFarba do tkanin, plastikowy szablon z papiernika, kawałek brystolu i jedziemy.

szablonNa podstawę odpowiednia porcja przewodników z odpowiednich klimatów.

lampa nadmorska z przewodnikówA wszystko wręczyć Jubilatce na okrągły jubileusz i umieścić w odpowiednich okolicznościach wnętrza.

lampa nadmorskaNa dowód, że działa, można jeszcze zapalić.

lampa nadmorska


Dodaj komentarz

Lampa podróżna

Tytułowa lampa jednak do podróży zupełnie się nie nadaje, za to do stacjonarnego przycupnięcia jak najbardziej. Ale że jest na swój sposób podróżna, chyba trudno zaprzeczyć:

lampa podróżnaLampa z przewodnikówTakie to pomysły snują nam się po głowach, gdy na ślubnym kobiercu stają obieżyświaty.

Lampa z przewodnikówOby ich drogi nie były zbyt kręte :). Sto lat Młodej Parze!

Aby nie było zbyt smutno (boć to znowu fatalny przykład dla młodzieży – tak traktować książki!) wyznam, że to są przeterminowane wydania…


Dodaj komentarz

Znowu lampa

Kiedyś moi teściowie pojechali na targ w małym miasteczku, nazwy nie pomnę, i przywieźli mi drewniane koło – część od kołowrotka. Pod hasłem „może wam się do czegoś przyda”. Hmm, doooo czeeegooo by tuuuu… Chwilę trwało, lecz myślę: mamy taką jedną lampę, tak zwanego masowego gotowca, która zawisła kiedyś, żeby nie wisiała goła żarówka. Więc mówię – niechże zniknie ona, zmajstrujemy z kółka alternatywę.
Najpierw Maciek osadził kółko na kablu, potem ja z resztek lnu uszyłam „tunel” i dorobiłam koronkę. Górny brzeg obrobiłam półsłupkami z pętelkami. Całość wykrochmaliłam, w kółko powbijałam gwoździki i wykrochmalony i uprasowany tunel za pętelki zawiesiłam na gwoździkach. Maciek zawiesił, podłączył, świeci.
abażur z koronką

Kółko pełni rolę nie tylko elementu konstrukcyjnego, lecz i dekoracyjnego: głównie za sprawą malowniczego cienia, który rzuca na sufit!
lampa na kole
cień koła
A skoro jesteśmy przy cieniach: brzegowa koronka tez robi swoje:
abażur z koronką
cień koronki


2 Komentarze

Coś z (prawie) niczego

Realizacji doczekał się pomysł, który wykluł się w mej głowie dość dawno: tkanina w paski (nic nowego) + koronka (nic nowego) = podkładka pod talerz (też nic nowego, a jednak w takim połączeniu jeszcze nie było).
DSC_5751
Koronka to może dużo powiedziane, taki szydełkowy brzeżek. A skoro już podkładka pod talerz – niech będzie i pod kubki.
DSC_5743
I tu doszliśmy do uzasadnienia dzisiejszego tytułu. Taka podkładka pod kubek to, umówmy się, wielka nie jest. W związku z tym można użyć resztki, które już na niewiele się zdadzą. Więc poszły resztki z różnych paskowych resztek.
DSC_5746
Druga dzisiejsza sprawa jest poważniejsza, rzekłabym wręcz – kontrowersyjna! Książki lubię, szanuję, cenię a także czytuję. Jednocześnie nie bardzo lubię gromadzić rzeczy, które nie wiadomo, czy kiedyś do czegoś się przydadzą, względnie – wiadomo, że się nie przydadzą. Do takich należy też część książek, które różnymi drogami do nas trafiły. Zrobiliśmy coś, co mój tata określił BARBARZYŃSTWO (czy „profanacja”, już nie pamiętam) i przyznam, że mnie nie zaskoczył. Co zatem zrobiliśmy? To:
DSC_5677
Jak? WIERTARKĄ Z WIELKIM WIERTŁEM PROSTO W KSIĄŻKĘ. Straszne. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – mogą ładnie wyglądać na półce, mogą też ładnie na lampie…
DSC_5682


2 Komentarze

Ciocie, babcie i dziadkowie

Dzisiaj słów parę o starszym pokoleniu. Po pierwsze sprawa dość świeża – niedawna okrągła rocznica ślubu mych teściów. Postanowiliśmy dać im prezent tematyczny – w pewnych kręgach (albo i we wszystkich, w jakich się obracają) znani są, powiedzmy, z gitary. Kiedy z rodzinnych zasobów wydobyliśmy więc starą i podniszczoną, nienadającą się już do grania, lecz urodziwą – gitarę – zrobiliśmy z niej użytek taki:

lampa-gitaraWymysł mój, robota Maćkowa. Dziubanie w kabelkach to nie dla mnie. Aaale spodobała mi się, obdarowanym na szczęście też.

Druga sprawa dość zaległa, dotyczy tym razem MOICH rodziców. Jakiś czas temu święty Mikołaj sprezentował im szydełkowy obrus (wprawdzie nie zrobił go sam, zaoferowałam pomoc, bo dużo szydełkowania to dużo frajdy). Moja mama nalegała, aby zaistniał na Pukapuka, w końcu nawet dostarczyła zdjęcie.

obrusMama pyta, czy podoba mi się aranżacja, więc mówię, że taka babcina 🙂 🙂 :). Trochę się obruszyła, ale ostatecznie CZY BABCINA ZNACZY, ŻE ZŁA? pytam.

I wreszcie zaległość zaległa: POZDROWIENIA DLA CIOCI KRYSI! Kilka (już) miesięcy temu odwiedzaliśmy rodzinę w drugim końcu Polski i opowiadamy, jak to sobie dłubiemy to i owo. Na to ciocia Krysia, że może coś nam potrzeba. Więc mówię, że tak już przyzwyczailiśmy się do myśli, że wszystko sami, że najwyżej może półprodukty – deski, tkaniny… Kiedy wyjeżdżaliśmy następnego dnia, podjechaliśmy do niej pod dom i Maciek zaczął pakować do samochodu przygotowane przez ciocię worki z różnościami. Zapakowaliśmy się po sufit. Dużo jeszcze nie zdążyłam zrobić, ale na przykład z ciocinych darów taka oto niebieska krateczka na poduszeczkę:

poduszka z kołkamiDo tego podpasowały mi guziki-kołki drewniane, które jakoś miałam w pamięci z maminych zapasów guzikowych. Plus pętelki z jutowego sznurka i gotowe.

Pozdrowienia dla rodziców, teściów, cioć i wujków, ogólnie – dla dziadków!