Pukapuka

Geo Rękodzieo


Dodaj komentarz

Biała zima, biały kocyk

Skoro jest zima, to już wolę na biało niż buro. Lepiej.ośnieżone dzrzewa

Skoro jest zima, jest zimno. Trzeba się ogrzać, otulić, okryć. Napadło mnie kilka kłębków białej wełny. Niemało, ale za mało na jakieś dzieło duże, postanowiłam zrobić dzieło małe.

kłębek białej wełny

Urzekł mnie kiedyś koc Stephanie, schemat umieściła na swoim miłym blogu, o TU. On to odkrył dla mnie tę wspaniałą prawdę, że na szydełku też da się zrobić warkocze. O odkryciu tym i pierwszym podejściu pisałam TU, gdy zrobiłam warkoczowy śpiworek do wózka.

Wracając do koca: wełny starczyło na maluszka takiego:

Jest ekstra mięsisty i przepięknie warkoczowy. Grubiutki. I dzieciak zasypia pod nim w około 47 sekund. Gdy zdarzyło się to po raz trzeci uwierzyłam, że tak już będzie wiecznie.

My się zimy nie boimy.

Reklamy


2 Komentarze

Ukochany kocyk z dzieciństwa

Gdy we wrześniu robiłam zapasy wełny merynosa na czapki, zakupiłam też dziesięć kolorowych motków cieniutkiej włóczki. W międzyczasie doszłam do wniosku, że żadne z niej czapki, użyję wszystkich do jednego projektu. Ale takiego, że coś opada. Umówmy się, że miałam na myśli szczękę.

Początki, jak to przy kocyku, prowokują u osób postronnych pytanie, czy to szalik będzie. Gdy domniemany szalik przekroczy pewną szerokość, zaczyna już jednakowoż wyglądać na to, czym ma się stać.

Teraz nastąpią zdjęcia. Zgubiłam ładowarkę do aparatu. I tak oto słynny blog ten z takiego prozaicznego powodu żywot swój zakończyć miał. Ale nie. Nie. Nie poddamy się. Poszukiwania ładowarki trwają. Marzenia o nowym aparacie kiełkują. Chociaż niezbyt nachalnie. A tymczasem do akcji wkroczył współczesny telefon wielofunkcyjny, zwany smartfonem. Ma on wiele wad, jedną z nich jest zasysanie, kradzenie czasu i odciąganie od spraw istotnych, ma też kilka zalet. Zdjęcia robi jakie robi, ale robi.

kocyk

Kocyk jest z wełny merynosa, milusi, mięciusi. Niezbyt duży, ale na tyle, by kawał dzieciństwa ogarnąć. I stać się Ulubionym Kocykiem.

Jest też kolorowiusieńki. I jest już skończony.

Coś się kończy, coś się zaczyna. Znowu pytają ludzie: „To taki szalik będzie?”.

kocyk szydełkowy w zygzaczki

 

 


1 komentarz

Omszały luksus

Na dużą okazję chciałam zrobić duży prezent. Z gestem. Mógł być drogi. Stanęło na tym, że to będzie KOC. Koc NIEBYLEJAKI. Koc w całości zrobiony ręcznie z wełny merynosa.

Dotychczas rezerwowałam sobie merynosa na czapki, ponieważ była ta to jedyna ze znanych mi wełen, która nikogusieńko nie drapała, taka jest milusia, a czoła ludzie miewają wrażliwe. Inne części ciała można ubrać w mniej wyszukane włóczki. Tym razem jednak miało być na bogato, więc z merynosa zrobiłam ów koc. Milusi, mięciusi, cieplusi, żeby się spod niego nie chciało wychodzić. Miał też nie być mały – ostatecznie wyszło mi 170×170 cm, a zużyłam na niego 55 motków motków 50 g. PIEĆDZIESIĄT PIĘĆ.

zielony koc wełniany ręcznie robiony

Kolor. Rozważałam różne warianty, chciałam poszaleć, nie co dzień robię merynosowe koce, ale jakoś tak wyszło, że jest cały zielony. W pięknej leśnej zieleni. Chciałam też poszaleć za to może z fakturą, jakiś dać fikuśny ścieg, ale zrobiłam tak zwyczajnie, słupek z półsłupkiem na zmianę, co daje taki miły owsiankowo-omszały efekt.

Koc zapewne będzie rezydował na wsi w borze, wśród mchów. Ideolo.

DSC_1198

A skojarzenie owsiankowe prosto ze stworzenia Narnii. Aż zacytuję, kocham ten fragment.

„Lew chodził tu i tam po pustej, nagiej okolicy i śpiewał nową pieśń, bardziej melodyjną i rytmiczną, bardziej delikatną i falującą niż ta, którą wezwał na niebo gwiazdy i słońce. I kiedy tak chodził i śpiewał, dolina zazieleniła się trawą. Zieleń rozlewała się wokół niego, jak woda z potężnego źródła, a potem płynęła po zboczach wzgórz jak fala. (…) Z każdą chwilą młody świat stawał się cieplejszy i żywszy. Lekki wiaterek mierzwił bujną trawę. (…) Czy możecie sobie wyobrazić porośniętą gęstą trawą łąkę, gotującą się jak owsianka w garnku? Właśnie takie porównanie najlepiej oddaje to, co się działo.” (C.S.Lewis, „Siostrzeniec czarodzieja”, tłum. Andrzej Polkowski)


2 Komentarze

NA RZU TA! Geo Rękodzieo w natarciu.

Zima poszła precz. Można było wziąć się za długo odkładane projekty. Jednym z nich była narzuta dla Tadzia. Już mu jedną kiedyś zrobiłam, ale przedobrzyłam, za szeroka i zwisała tak sobie nieestetycznie. Olśniło mnie – tę zawieziemy na wioskę, tam potrzebna i dołączy do innej pasiastej. A Tadziowi zrobię nową, lepiej dopasowaną. Chciałam też pchnąć coś w kierunku bardzo udanym sprzed roku, gdy zrobiłam dla Julii AFRYKĘ.

Wymyśliłam, że szarpnę się na narzutę z Ameryką. Nie byle jaką, bo POŁUDNIOWĄ. Lecz Tadeusz powiedział NIE. ??? Chciał z Polską, lecz mówię, stary, Polska piękny kraj, ale kształt nie ten. Ma być podłużny. Podłużny? To poproszę Madagaskar.

Dumnam, że dzieciak wie, co podłużnego można u mamy zamówić. Madagaskar.

Włóczki zebrane, ale całą sztuka w odpowiednim odwzorowaniu i przetransponowaniu mapy na życzony rozmiar z uwzględnieniem grubości włóczki…

Do dzieła. Gdy już zaczęłam to poooszłooo!

narzuta Madagaskar

A przy tej okazji wypadło mi studiować linię brzegową tej wyspy, jakoś wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak urozmaicone jest jej północno-zachodnie wybrzeże, Te zatoczki, półwyspy… Bo że linia wschodniego jest tak wyrównana to kojarzyłam.

I masz babo placek:

narzuta Madagaskar

Tylko że ona teraz leży na górnym piętrze piętrowego łóżka, więc jest tylko takim hołdem dla Stwórcy, nieoglądanym okiem człowieka. Niczym maszkarony na wieżach gotyckich katedr.

Ale zanim tam trafiła, można było podróżować palcem po mapie i plecami po narzucie.

chłopcy na narzucie Madagaskar


Dodaj komentarz

Adwentowe kocyki

Adwent w tym roku długi, najdłuższy z możliwych. Może ktoś się zainspiruje?

Dowiedziałam się tak zwanym przypadkiem o Tęczowym Kocyku. Cytat z ich strony:

„Nasza nieformalna grupa działa na zasadach wolontariatu. Wszystkie kocyki, ubranka itp. wykonujemy z własnych materiałów. Kolejno przesyłamy je na własny koszt na adres wybranej Fundacji, z którą współpacujemy. Służą one ich małym Podopiecznym.

Te Maluszki to dzieci urodzone z wadami letalnymi, hiperwcześniaki ( urodzone między 12. a 24. tygodniem ciąży).
Maluszki tak małe, że nie można dla nich kupić ubranek, a każdy kocyk jest za duży.”

Przyszło mi na myśl, że zrobić maleńki kocyk… a co to dla mnie znowuż?

Nabyłam alpaki miękkiej, jedna koralowa, druga niebieściutka. Wytyczne były, że ma być miłe  w dotyku, w miłych kolorach.

dsc_9247

I zrobiłam i zysk mam z tego wielki. Poza tym niemierzalnym jest to genialna szkoła: można ćwiczyć nowy splot, ścieg, fakturę na małej powierzchni, po prostu zrobić próbkę. I kocyk gotowy! On naprawdę może mieć 30×30 cm! Właśnie takie maleńkie są potrzebne!

Ten koralowy ogromnie mi się spodobał, a to po prostu naprzemiennie słupek i półsłupek, a faktura wychodzi bardzo ładna i regularna. Ten niebieski to słupki z obramowaniem w plecionkę – słupkami nakładanymi w blokach. I już.

Mam nadzieję, że jakieś Maluszki się w nich utulą.

 

 


7 Komentarzy

Przypomnienie o lecie i jeziorze

Wróci, wróci nam lato, więc spomiędzy wełny na czapki i skarpety wyzierała mi jeszcze do niedawna pasiasta bawełniana narzuta. Wyzierała, bo już nie wyziera. Skończyłam. A zaczęłam jeszcze na wiosce będąc, na las zerkając, gdyż wzrok mój mierził widok brudnopomarańczowej wersalki, którą zapragnęłam okryć.

A że zamiary wobec narzut mam bujne i różnorakie, chciałam odwlec tę robotę, lecz brudny pomarańcz skłonił mnie do działania szybszego, bez filozofowania. Zatem: szybkie paski.

Wiadomo: niebo, las, jezioro, mech… Nie mam jeszcze wyobrażenia dokładnego jak to zagra z tym co planuję na okna, ale nie myli się kto nic nie robi.

Narzutę zrobiłam z grubej bawełny, jest mięsista, milutka, ciężka. Przyznam się w sekrecie, że któregoś dnia nawet się pod nią przespałam i dobrze było. Wymiary 150×200 cm. Pojedziem w las, przymierzym, ocenim, zobaczym co dalej.

szydełkowa narzuta w paskiA czapka ładna?


2 Komentarze

Koc wieńczy dzieło

Szumnie już zapowiadany stosami motków, zaistniał w realu. Początkowo miał mieć 150×100 cm, ale na skutek ewolucji osiągnął 150×200 cm.

szydełkowy koc w paski

Jest powierzchnia, jest moc! Mój to już nie pierwszy taki duży, ale zorientowałam się, że właściwie rzadko takie duże można namierzyć, raczej szydełkowe kocyki kończą się na rozmiarach niemowlęcych. Zważywszy potrzebną ilość pracy, jest to jakoś zrozumiałe, ale ja, robiąc dla swoich dzieci wyszłam z założenia, że niemowlętami są krótko, a dlaczego nie mieliby mieć swojego kocyka, koca, na dłużej? I tak to poszło.

bawełniany koc szydełkowy w paski

Ten konkretnie ma zdaje się trafić do salonu, w otoczeniu poduszek z poprzedniego wpisu. Żywię nadzieję, że dobrze się ze sobą dogadają.

A sam koc jest ciężki, lejący. Kolorowy, wedle umowy.

bawełniany koc szydełkowy w paski

Faktem jest, że ostatnie dni były szydełkowo dość intensywne, nawet kilka imprez z szydełkiem obskoczyłam (że wspomnę tylko Buraków i Śniadówko), bo czas ucieka a słupki same się nie wydziergają. Po zakończeniu mini moment zagubienia pt. „i co dalej (zrobić z tym życiem)”, ale spokojnie, to był jednak tylko mini moment…

bawełniany koc szydełkowy PUKAPUKA

Czyli mamy cztery zielono-niebieskie powłoczki i jeden kolorowy koc. Razem hop do paczki i wyruszają w świat. Oby szczęśliwie dotarły do celu. Pani Doroto, wszystkiego dobrego w nowych okolicznościach!

Na pożegnanie lawenda, coraz pyszniejsza, z kocykiem w tle.

lawenda z kocykiem