Pukapuka

Geo Rękodzieo


6 Komentarzy

Był u nas święty Mikołaj

Był u nas święty Mikołaj, nie ma lipy, dzieci z ulicy go zgarnęły. Przyniósł to i owo, postarał się. Przyniósł też i to, o co ja go prosiłam, gdyż potrzebowałam bardzo. Szufladki, żeby zorganizować mój szydełkowo-włóczkowo-metkowy bajzel.

Przyniósł!

komoda z szufladek bibliotecznych

Nie wiem jak to możliwe, ale kojarzę, że jesienią coś Maciek działał z podobnymi szufladkami. Takimi bibliotecznymi, które jednak wymagałyby kilku przeróbek, żeby spełnić moje oczekiwania. Nawet mam zdjęcia z tego.

 

Tak czy inaczej dostałam to! Zaczęłam się już wprowadzać. Jeszcze tylko czeka mnie przyjemność wykaligrafowania na karteczkach, co jest w której szufladce, żeby nie musieć za każdym razem wszystkich otwierać…

komoda z szufladek bibliotecznych

Korzystając też ze świątecznego entourage’u, postanowiłam odrobić zaległość pieńkową. Oto bowiem są stoliki-taborety z antycznych (serio, długo u nas stały) pni gruszy.

Jeśli o nie chodzi to już całkiem na legalu mogę powiedzieć, że też widziałam jak powstawały, mój zaległy prezent urodzinowy. Pomysł mój, wykonawstwo maćkowe (ja tylko olejowałam na koniec. I podklejałam filcami.).

Są kapitalne, sprawdzają się jako taborety albo stoliki boczne, zgrabniejsze i nieraz bardziej pomocne niż nasza naczelna kolubryna metr dwadzieścia, poza tym takie piękne, że robią za rzeźby salonowe…

I co teraz… Jeszcze pięć dni oktawy Bożego Narodzenia! Wesołych Świąt!

Reklamy


Dodaj komentarz

A cóż z tą Dzieciną?

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia! Dzisiaj drugi dzień, jeszcze 6 przed nami, potem cały karnawał, HEJ! Niech choinki nie gasną a kolędy nie cichną, skończył się czas oczekiwania!

Przyszedł do nas święty Mikołaj, to niezwykłe, ale przyniósł nawet skarpetki. Przyniósł też cztery piżamy. Jeden z panów, którzy dostali piżamy, dostał też skarpetki. Kto zgadnie, który?

Komuś może się to wydawać ekshibicjonizmem i w ogóle nie wypada, ale u nas jest obowiązek odziania się w otrzymane prezenty i trwania w nich do końca Wieczerzy.

Jest też zresztą inny obyczaj. Kolędy śpiewamy do ostatniej zwrotki. I wtedy okazuje się, że pasterze nie tylko przyszli do szopy, ale tam się ucieszyli, a potem wrócili i opowiadali wszystkim, co widzieli.

Niech Ci, Jezu, będą dzięki za Twe narodzenie,

Bo przez nie zacząłeś nasze sprawować zbawienie!

Miłość, która to sprawiła, iż Cię do nas sprowadziła,

Niech swą iskrą nas zapali, abyśmy Cię miłowali.

Teraz i bez końca w wieczności.


1 komentarz

Białe gwiazdy i lampa firmówka

„Nowa gwiazda na niebie, nowa gwiazda dla ciebie…”, albo „Jazda jazda Biała Gwiazda!!!”. Tak mi się skojarzyło…

Pierwsza gwiazda z zaskoczenia: Tadek wrócił z weekendu, przysiadł i pomyka, tu nożyczki, tam klej i oto! szok! DSC_5705

Maciek, kiedy zobaczył co się dzieje, zaczął dokumentować ten fascynujący proces i prawie byśmy mogli jakąś gwiaździstą szkółkę tu zapodać, ale tylko tak, żeby narobić smaku:

Czyli wygląda na to, że tegoroczny czubek choinki już wie, w co się ustroi.

Biała gwiazda druga zaistniała na białej szacie, chrzcielnej jakby nie było. Boże Narodzenie w sam raz pasuje na chrzest, gwiazda też nieźle się włącza w ten nurt.

biała szatka z gwiazdą na szydełku.JPG

Z tą białą szatą było tak. Kiedyś wymyśliłam, żeby uczynić ją wielofunkcyjną – użyć przy sakramencie a potem oprawić i na ścianę. Napisać szydełkiem imiona i datę chrztu, niech wisi i przypomina, bo hm, któż z nas tę datę pamięta?

Już kilka tych „szat”-przypominajek przyszło mi zrobić…

A jeśli chodzi o lampę, to cóż. Takie letnie klimaty nam przywiało. Plaża, laguna, palmy kokosowe i południowy Pacyfik. Jakieś navy czy marine. Jednym słowem – Pukapuka.

DSC_5688

Powstała z wykorzystania ścinków z nogi łóżka na antresoli, białej i niebieskiej bejcy oraz odpowiednich współrzędnych geograficznych.

To tak nam dziś pobieliło, może jako rekompensatę za tę biel, której brakuje za oknem…


Dodaj komentarz

Sezon na dobroczynność

Idzie adwent, pomału ruszają różne okołobożonarodzeniowe akcje pomocowe. Wiśta wio. Na zaproszenie Stowarzyszenia Od-Do wzięliśmy udział w jednej z nich  – Wy też możecie, szczegóły TU. Nasz udział polegał na poduszce.

marynarska poduszka szydełkowa

Poszłam tropem ostatnio prezentowanej regularności w paskach, tylko kolorystyka ostrzejsza, wyszło nieco żeglarsko.

szydełkowa poduszka w paski

Z drugiej strony musiało oczywiście być nieco inaczej.

I obie strony można zdobyć, wspierając owo dzielne stowarzyszenie!

marynarska poduszka szydełkowa

Przed nami nowe wyzwania, bo potrzebujących pomocy jest wielu. Szykuję zatem takie oto gwiazdy, tym razem dla podparcia Fidesco. Ich też można wesprzeć na wiele sposobów, na przykład – samemu jadąc na misje ;-).

złote serwetki szydełkowe

Gwiazdy złote zaistnieją na kiermaszu świątecznym, i tu przeprosiłam się z szydełkowymi śnieżynkami, myślałam, że w tym roku już im odpuszczę, ale widzę, że coś trzeba będzie wydziergać, nie ma zmiłuj…

szydełkowe śnieżynki

Przy okazji ozdób choinkowych naszła mnie myśl o girlandzie. Zrobiłam ostatnio, taką w wersji mini, dla Kochanego Drobiazgu.

szydełkowa girlanda

Do zawieszenia nad łóżeczkiem.

szydełjowa girlanda dla dziecka

Jako zabawiaczka, okazjonalnie dziamgaczka. A myśl, która mnie naszła jest taka, że gdyby zrobić taką girlandę dłuższą, to i na choinkę się nada. Kto wie?


Dodaj komentarz

Świątecznie

To nieprawda, że uznaję tylko ręcznie robione ozdoby na choinkę. Ale to prawda, że u nas nie wisi żadna bombka (oprócz tej malowanej przez Tadzia w szkole). A także pierniki (niektóre już nadgryzione) i oczywiście – szydełkowe śnieżynki.

szydełkowe śnieżynkiŚwiatełka na choince oczywiście też są, ale w tym roku uwidziały mi się gdzieś jeszcze. Kiedyś z lasu przynieśliśmy taką gałązkę. Leżała sobie na szafie, aż wymyśliłam, żeby ją wykorzystać. Naszkicowałam pomysł Maćkowi, wykonał. Podwiesił gałązkę pod sufitem w salonie zamiast lampy…. powiedzmy…. tymczasowej. Przy użyciu lnianego sznurka, bardzo przyjemnego (miękki, szary, gruby i dobrze się wiąże). Gałązkę oplótł światełkami choinkowymi i podłączył do prądu.

gałąź ze światełkamiI tak sobie świeciła nad wigilijnym stołem niczym jakiś rybi szkielet, w sumie całkiem a propos…

Gdzieś nam za to zaginęła nasza figurkowa stajenka. Na ratunek mama przyniosła chociaż Pana Jezusa, którego wsadziliśmy do żłóbka-sabota, do którego dzieci w adwencie wkładały sianka za dobre uczynki (żeby Dzieciątku nie było zimno kiedy się już urodzi). Zresztą prawdziwego sianka też nie mieliśmy, więc pocięliśmy gazetki…

Pan Jezus w sabocieZe stajenką o tyle wyszło, że rodzice przynieśli też moją grafikę z lat dziecinnych, która przez wiele lat była dyżurnym rodzinnym obrazkiem bożonarodzeniowym: umieszczanym na kartkach świątecznych, w pomniejszeniu na karnecikach do prezentów, itd. Pamiętam, jak kupowaliśmy jakiś koszmarnie drogi złoty flamaster i robiliśmy złote obwódki na aureolach.

grafika ze stajenkąJeśli chodzi o życzenia… hm. Nie powiem „zdrowia, zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze”. Dość ważne, fakt. Prezenty też są ważne. I ach, ta atmosfera, te zapachy i wspomnienia, ojojoj. Powiem nawet, że BIAŁE ŚWIĘTA są ważne, jaki się nam dzisiejszej nocy stał pogodowy cud, hurra. Ale właściwie, ostatecznie, co nam po tym.

CHWAŁA NA WYSOKOŚCI BOGU A NA ZIEMI POKÓJ LUDZIOM DOBREJ WOLI.

stroik świąteczny


Dodaj komentarz

Przedświątecznie

Najwyższa pora wysłać życzenia bożonarodzeniowe do tych, co wprawdzie nie na morzu, ale – za morzem, lub nad morzem, albo za górami i też za lasami. Znaczy do tych, z którymi w święta się nie zobaczymy, a sercu bliscy. Przystąpiłam więc do dzieła, nabyłam kartki i oświeciło mnie, żeby dodać coś od siebie i dodałam śnieżynki. Do koperty w sam raz.

szydełkowe śnieżynkiJeśli chodzi o kartki to nie ukrywam, że Stachu z Antkiem nauczyli mnie wysyłać takie z reprodukcjami dzieł malarzy rozmaitych i tu żałuję, żem się nigdy jeszcze nie natknęła na moje dzieło ulubione: Pokłon pasterzy Rembrandta. To dopiero dzieło. W tym temacie nic piękniejszego chyba nie widziałam. Subiektywnie.

Z kartkami też mi się przypomina taka historyjka, jak kiedyś (co najmniej naście lat temu) jakiś znajomy wysłał do swego kolegi Anglika kartkę świąteczną ze stajenką (normalne – Boże Narodzenie, nie?). Kolega bardzo ucieszony odpisał mu: „Thank you for your eccentric card.” Ale beka. Powinno być chyba „season’s greetings” czy „happy winter holiday”, bo już nie wiem.

My w każdym razie pozostajemy eccentric.

szydełkowe śnieżynkiA poza tym trzeba by w domu nieco posprzątać. Przeprowadziłam jedną szerzej zakrojoną akcję, mniejsza o to, ale przy okazji doszło do tego, że zdjęłam i uprałam lambrekin (szacowny – to chyba pierwsza rzecz, którą zrobiłam do nas do domu!) znad kuchennego okna. Nie przyznam się, ile czasu wisiał, dość że po upraniu „odzyskał swój dawny prosiaczkowy kolor”, że zacytuję klasyka.

szydełkowy lambrekinZ tym kolorem, to trochę odwrotnie, bo Prosiaczek aby odzyskać kolor, wytarzał się w błocie, a tu właśnie miało być w drugą stronę, ale tak mi się skojarzyło…