Szydełkiem przez kontynenty!

Pierwsza była Afryka za przyczyną Julii. Pisałam o tym TU. Baaardzo mi się to wtedy spodobało, ale długo nic z tego nie wynikło, aż pojawił się Madagaskar, za przyczyną Tadzia, o czym pisałam TU. I potem znów długa cisza (cisza mapowa, bo cisza ogólna to raczej nie bywa…).

Lecz oto! Nabywszy tego lata zgrabny stosik kolorowych bawełnianych włóczek zapragnęłam wgryźć się w ten, jakże w duszy grający, temat. Więc hopsa: Australia!

Już, już miałam zaczętą Amerykę Północną, gdy wskoczyła mi dziewczyna z pytaniem, czy nie poratuję Afryką. Ja nie od tego. Dopytuję zatem uprzejmie, jakże mianowicie tym razem Afrykę by przedstawić. Okazało się, że ma być czarna na białym tle, gdyż ma to być prezent i w takim właśnie zestawieniu ma być obdarowanej upodobanie.

Czemużbym zatem nie miała czarno-białej Afryki zrobić? Zrobiłam.

I raduje się serce moje, gdyż doszły mnie słuchy, że się spodobało!

Afryka wyeksportowana, pora dokończyć Amerykę Północną. Dokończyłam wczoraj, dzisiaj pstryknęłam zdjęcia, iżby pokazać światu dzieło to:

Podobnie jak poprzednie – jest zszyta z dwóch kwadratów i na jednym z boków wiązana na mini warkoczyki.

Teraz rodzi się pytanie CO DALEJ? Nie zdradzę, lecz sami rozumiecie, że obiektów geograficznych mi nie zabaknieee!!! Hej.

A wszystkich zaniepokojonych i czekających i marznących, zadających sobie pytanie ALE GDZIE MOJA CZAPKA informuję uprzejmie, że się robi. Zaraz się zrobi, popycham, popycham. Jeszcze chwilunia.

Back to Top