Rzutem na taśmę

Czy ktoś jeszcze słyszał, że mają wrócić mrozy?

Takie mnie doszły słuchy i nastrój poprawiły (co u licha?). Gdyż albowiem wykonać z zaangażowaniem super ekstra zimowy mega komplet z wełny merynosa i wręczyć go w wiosennym słońcu w połowie marca to nie jest chyba niczyim marzeniem. Czy jest?

To po kolei. Miało być szaro-niebiesko, więc wzięłam szary i szaroniebieski. Normalka.

Zrobiłam czapkę.

Miał być i szalik. Nie miałam początkowo koncepcji, ale stanęło na ściegu c2c, od rogu do rogu, i wyszedł taki fajny, miękki szalik z ciekawą fakturą, że hej!

Miały być i rękawiczki. Ku mojej radości usłyszałam, że Beata też nie widzi powodu, dla którego miałyby być jednakowe.

Nie są.

Wełna merynosa

Dodatkowo dostarczyły mi twórczej satysfakcji, ponieważ zapragnęłam je nieco wyprofilować i rozpocząć je nie, jak dotychczas, na okrągło, co dawało palcom nieco niepożądanego luzu, lecz w trójkąt! I wymyśliłam to samasamasama.

Wracając do prognoz pogody: JEST nadzieja, że towar przyda się jeszcze w tym sezonie!

Back to Top