Prawdziwie KOŃSKIE wyzwanie

Basia połechtała moje ego słowami: „Pomyślałam, że jesteś moim ostatnim ratunkiem” i pokazała to:
nauszniki dla konia
Zacna czapka. Myślę sobie – poradzę, różne rzeczy się w życiu robiło. Ale żeby tak się nie nadmuchać tym „ostatnim ratunkiem” zacytuję z książeczki ABC robót szydełkowych to co ładnie tam zwerbalizowała pani Helena Gawrońska, a co też czuję w duchu: „Szydełkowanie – jako jedna z dziedzin rękodzieła – należy do robót stosunkowo łatwych, nie wymagających znajomości specjalnego warsztatu.” Ale właściwie O CO CHODZI?
Otóż Haneczka zdobyła takie nauszniki dla swego rumaka, który, z całym szacunkiem, łebek ma niewymiarowy, czy coś. I nauszniki prezentowały się na nim o tak:
koń w nausznikach
Laikiem jestem, lecz zostałam oświecona, że mogłyby nieco głębiej na łebek zachodzić. Zlecono mi zatem przedłużkę. Podekscytowana tak nietypowym, nieszablonowym, jedynym w swoim rodzaju przedsięwzięciem wzięłam się do dzieła i powstało to:
nauszniki dla konia
Hooo ho, pojechałam grubo, teraz to wiem, ale chwilowo zadowolona z siebie ślę foto do Basi, ta zadowolona, dzieci moje też zachwycone w zacny kapelusz zaczęły się stroić.
Jaś w nausznikach
Dopiero interwencja Hani i jej trenerki spowodowała nagły zwrot akcji: nie może być tak ażurowo. Fakt, jak teraz na to patrzę, to wersja nr 1 jawi się jako zapędy pod babciną serwetkę raczej niż nauszniki dla porządnego konia. Człowiek uczy się całe życie.
Nastąpiła korekta i oto wersja nr 2:
nauszniki dla konia
Na werdykt przyszło nieco poczekać, ale przyszedł dzień przymiarki i jest!
nauszniki dla konia
Haniu, stopy wody pod kilem, czy czego się życzy dżokejom?

Back to Top