Poduszki i dywany z lasu

A ja jeszcze nie pisałam o lecie!!! Ale to właśnie może dobry moment, ostatnia chwila na to, żeby na Boże Narodzenie zdążyć z nowym dywanem do salonu, hm?

dywan ze sznurka

Zaprojektowałam go latem do wiejskiej chałupy, ale motyw wymarzony na Święta, co nie? Napisałam do niego schemat i jest on dostępny po angielsku na blogu Joy of Motion.

Chałupa stoi we wsi w środku lasu, gdzie spędziliśmy prawie całe lato (to już chyba wszyscy wiecie), pływając w jeziorach i ganiając po krzakach. Boso. Do tego stopnia boso, że gdy pewnego dnia wybraliśmy się do naszej ulubionej fabryki porcelany Lubiana po zakupy, doszło do incydentu. Chodziliśmy całą zgrają po sklepie fabrycznym, gdy nagle podchodzi do nas – rodziców – pani z obsługi i uprzejmie prosi, żebyśmy jednak włożyli buty, bo oni wprawdzie regularnie to sprzątają, ale wiedzą państwo, to sklep z porcelaną, nie mogą zagwarantować, że jakiś odłamek się nie zapodział na podłodze… Na co odparliśmy wesoło, że my bardzo przepraszamy, oczywiście byśmy buty chętnie włożyli wszyscy, dzieci też, ale… nie mamy…

Wracając do dywanu: zrobiłam go ze sznurka bawełnianego Lovely Cottons i to już mój trzeci dywan z ich sznurka (o zeszłorocznym można przeczytać TU) i poważnie rozważam kolejny. Tymczasem do kompletu dorzuciłam jeszcze mini dywanik, który w sam raz się przydał do łazienki.

tapestry rug

Okazało się, że właściwie to komplet powinien jeszcze się powiększyć, ponieważ potrzebna jest i poduszka (docelowo planuję dwie, ale nie wyrobiłam się latem ze wszystkim, trzeba jeszcze było pływać w jeziorze. Oraz gotować i takie tam. Serio, życie nie składa się z samego szydełkowania.)

Drugą jeszcze zdążę zrobić. Tymczasem musi starczyć jedna, ale za to dwustronna! Do kompletu z dywanem!

Lecz to jeszcze nie był koniec. Okazało się bowiem, że w kuchni brakuje łapki do garnków, idąc za ciosem, dorzuciłam i ją do kompletu. To był przynajmniej jakiś w miarę mały i w miarę szybki projekt…

crochet potholder pattern

Wisi już ta łapka na wsi, w tej samej kuchni, w której przygrywa nam radio Jowita (a może Jowita 2?) i w którym usłyszałam nowe piosnki. Wpadła mi w ucho jedna taka, o której pani prezenterka powiedziała, że to będzie przebój lata. Nie wiem, czy był, ale jeśli o mnie chodzi: nadaje się!

Słuchaliśmy sobie potem, jeżdżąc po lesie samochodem.

Wróć na górę