NA RZU TA! Geo Rękodzieo w natarciu.

Zima poszła precz. Można było wziąć się za długo odkładane projekty. Jednym z nich była narzuta dla Tadzia. Już mu jedną kiedyś zrobiłam, ale przedobrzyłam, za szeroka i zwisała tak sobie nieestetycznie. Olśniło mnie – tę zawieziemy na wioskę, tam potrzebna i dołączy do innej pasiastej. A Tadziowi zrobię nową, lepiej dopasowaną. Chciałam też pchnąć coś w kierunku bardzo udanym sprzed roku, gdy zrobiłam dla Julii AFRYKĘ.
Wymyśliłam, że szarpnę się na narzutę z Ameryką. Nie byle jaką, bo POŁUDNIOWĄ. Lecz Tadeusz powiedział NIE. ??? Chciał z Polską, lecz mówię, stary, Polska piękny kraj, ale kształt nie ten. Ma być podłużny. Podłużny? To poproszę Madagaskar.
Dumnam, że dzieciak wie, co podłużnego można u mamy zamówić. Madagaskar.
Włóczki zebrane, ale całą sztuka w odpowiednim odwzorowaniu i przetransponowaniu mapy na życzony rozmiar z uwzględnieniem grubości włóczki…


Do dzieła. Gdy już zaczęłam to poooszłooo!
narzuta Madagaskar
A przy tej okazji wypadło mi studiować linię brzegową tej wyspy, jakoś wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak urozmaicone jest jej północno-zachodnie wybrzeże, Te zatoczki, półwyspy… Bo że linia wschodniego jest tak wyrównana to kojarzyłam.
I masz babo placek:
narzuta Madagaskar
Tylko że ona teraz leży na górnym piętrze piętrowego łóżka, więc jest tylko takim hołdem dla Stwórcy, nieoglądanym okiem człowieka. Niczym maszkarony na wieżach gotyckich katedr.
Ale zanim tam trafiła, można było podróżować palcem po mapie i plecami po narzucie.
chłopcy na narzucie Madagaskar

Back to Top