Mamma mia na platformie wiertniczej

Mamie marzył się sweterek, lecz – cóż za pech – nie mogła namierzyć nic odpowiedniego i wymyśliła, że zadanie zleci mnie. Pokazałam jej parę propozycji i mówi: „Proszę krój taki, ale wzór owaki”.
Wzięłam się do pracy, która trwała i trwała, trwała i trwała. W międzyczasie wiele się wydarzyło, wiele motków się wyszydełkowało. Powstawały kolejne części.
części swetra
I tak płynęła fala za falą. Potem zszywanie, prace wykończeniowe…
sweter szydełkowy - obrąbek
I jest!


 
A ta platforma… No cóż, kolory miałam wybrać na własną rękę, ciągnie wilka do niebieskiego… A gdy tak sobie raz rozmyślałam o tych włóczkach i zestawiłam ich nazwy: węgiel, dżins i głębia oceanu… platforma wiertnicza jak złoto!
Ciekawe tylko, czy platformy dobrze się noszą.
Ale za to ta piosenka na pewno dobrze się słucha!!! Platforma wiertnicza, że hej.

Back to Top