Łóżkowe foto story

Spokojnie, golasów nie będzie. Ale oto! dziś przespaliśmy pierwszą noc na naszym prawdziwym łóżku! Po niemal trzech latach spania na materacu. TA DAM!dębowe łóżko z pieńkówPieszczotliwie zwać je będziemy Lotniskowiec.
Otóż dlaczegóż trzy lata na materacu? Poniewóż Maciek pragnął łóżko nasze uczynić samemu. I miało to być łóżko dębowe. Zatem przewieźliśmy z Mazur pieńki dębowe, jeszcze zanim przyjechał jesion pod umywalkę. Stały i schły. Przyszedł czas na korowanie, potem zaliczyły jeszcze wizytę w suszarni. W międzyczasie przyjechały z tartaku dębowe deski i kantówki, pan Piotr wyładowując je powiedział: „warto ich użyć jak najszybciej, żeby się nie wypaczyły”. To było jakieś dwa lata temu?… A w tle cały czas trwało obmyślanie koncepcji konstrukcji i znów szeroko zakrojone konsultacje. Maciek zazwyczaj tłumaczył słownie, potem przechodził do rysowania i wszyscy się dziwowali, co też on wymyślił i jakże on to zrobi. Faktem jest, że z pewną nieśmiałością o tym myślał i pieńki już były u stolarza, który zadeklarował, że przytnie je odpowiednio, lecz oto stanęło na tym, że kluczowych cięć Maciek dokonał sam. A walnie do tego przyczyniła się udana próba z jesionowym pniem pod umywalkę, o którym pisałam ostatnio i z ławą do przedpokoju, o której napiszę wkrótce. Mianowicie: dobra piła i pewna ręka to grunt!
I teraz szybki przegląd tego, co działo się u nas od poniedziałku, czyli chlubnego epilogu tych trzech lat rozmyślań i pełzających działań:
dębowe pieńki do łóżkarama łóżkaKiedy już elementy były dopasowane, oszlifowane, zaolejowane, przystąpiliśmy do składania w miejscu docelowym. Jakże to nierozsądni są ludzie, którzy mając taki sympatyczny, przestronny pokój zastawiają go sobie taką kolubryną? To my :).
rama łóżkaOstatni akord: szczebelki:
pieniek jako noga łóżkaI jak to się mówi: YEAH.
łóżko dęboweW tym miejscu należy napisać: Marku, dziękujemy za piłę! Bez niej kto wie ile jeszcze lat czekalibyśmy na łóżko!
To wprawdzie nie koniec – w fazie planowania jest zagłówek. Ale tymczasem pieńki już się nie pałętają po domu, dębowy pył chwilowo nie będzie się wciskał we wszystkie szczeliny (jak go w końcu z nich wytrzebimy), innymi słowy – na razie dość. Spać.

Back to Top