Love is in the air…

Zadzwonił do mnie On w sprawie prezentu dla Żony z okazji rocznicy ślubu. Widział kiedyś u mnie na blogu pokrowiec na telefon i pomyślał, że im też by się przydał, taki żeby dwa smartfony weszły i z jakimś akcentem rocznicowym. To mówię: zrobi się, zapodaj kolego wymiary, kolory, resztę zostaw mnie.
Dosłał mi kolega wymiary, jeśli chodzi o kolory to z sobie tylko znanych powodów powiedział, że mają być „raczej ciepłe i jasne niż zimne i ciemne”. A te powody były kluczowe. Gdy bowiem doszliśmy do zafrasowania się nad kwestią, czy zielony jest kolorem ciepłym, musiałam dopytać o co właściwie chodzi. Bo, mówię, nieważne czy ciepły czy nieciepły, ważne czy się PODOBA. Więc wyśpiewał mi wszystko jak ptaszyna i już wiedziałam, jak działać dalej.
On o tym nie wie (Ona też nie), że udało się za trzecim podejściem. Pierwsze było nietrafione, drugie już lepiej, ale poszło prutko i przy trzecim tylko już kosmetyka.
Żeby nie napaćkać za dużo szczegółów, poprzestałam na pierwszych literach imion.


I serduszko musiało się pojawić w jakiejś postaci, więc się pojawiło w postaci guziczka.

Tak się prezentuje otwarty i zamknięty. I kiedy już skończyłam, poszłam spać i przyśniło mi się, tak, PRZYŚNIŁO MI SIĘ, żeby zrobić dziurkę, przez którą będzie można wetknąć kabelek ładowarki! Sprułam więc jeszcze klapkę, zrobiłam dziurkę i jest: pokrowiec z dziurką!
szydełkowy pokrowiec na telefon
Ne był to koniec przygód. Jeszcze nerwowa atmosfera na placu zabaw, tajemnicza rozmowa na ulicy Lisowskiej, obserwowana zza płota, wreszcie jeden samochód odjeżdża, drugi zajeżdża i oto następuje przekazanie rocznicowego drobiazgu. A potem kolacja we dwoje i wręczenie, ale tam już mnie nie było.
Sto lat Młodej Parze, niech telefony będą w nim schowane jak najczęściej!
Tomek, dostarczyłeś mi podśmiechawki na dwa dni. Dziękuję.

Back to Top