Lampy, czyli indywidualizowanie masowej produkcji

Kilka lamp udało nam się zrobić właściwie od zera. Ale czasem uciekaliśmy się do lampowych półproduktów, którym jednak chcieliśmy nadać rys indywidualizmu. Tak było z tą lampką:
DSC_2491
Prosta, gotowa podstawka, urozmaicona pękiem… patyczków. Całość wiąże jutowy sznurek. Abażur także z produkcji masowej, lecz naturalny materiał (rattan) dobrze przyjął dodatek niebieskiej bejcy.
W pokoju dziecięcym dwa pomysły. Lampa wisząca to zwykła papierowa kula, której samej w sobie pewnie byśmy nie znieśli, ale jako balon – czemu nie?
DSC_2917
Za gondolę posłużył zrobiony przeze mnie na szydełku koszyczek z zielonego sznurka polipropylenowego. Najpierw chciałam po prostu coś zrobić z takiego tworzywa, a jak zrobiłam, to okazało się że w sam raz na gondolę!
DSC_2919
Druga lampa jest stojąca. Podstawa znów masowa, najprostsza, znów zamaskowana patykami. Abażur – stary rzęch ze… śmietnika, który obdarłam i obszyłam tkaniną podarowaną przez mamę. Nie wiedziała, co z nią zrobić, u mnie też trochę czekała na pomysł. Doczekała się. Tym sposobem u dzieci nad oknem jedzie pociąg, pod sufitem leci balon a na lampie pływają żaglówki.
DSC_2921
Jest też stara babcina lampa, a właściwie sam szkielet po niej w formie cylindra – w swej pierwotnej, ażurowej, zakurzonej postaci nie nadawała się do użytku. Lecz od czego zdzieranie starego i obszywanie nowym! Tym razem płótno na łóżka polowe, w paski.
DSC_2942
W planach długa kolejka innych lamp. Jak się uzbiera, to napiszę.

Back to Top