KwintESSENCJA

Dostałam wczoraj prezent. Imieniny dopiero za tydzień, ale poczta przyniosła już. Przyniosła zresztą i dwie inne wyczekane przesyłki, dzięki którym będę mogła skończyć dwa DUŻE projekty i pewnie o nich napiszę, ogólnie poczta mnie zadowala, niech jeszcze tylko odda czapkę z cumulusami! Poczto, oddawaj! Wysłana dwa tygodnie temu, nie doszła jeszcze!!!
Poniosło mnie. Wracam do prezentu. Prezent od męża, od którego dzieli mnie długa rozłąka i jeszcze trochę podzieli, więc prezenty mile widziane. Umówiliśmy się, że zadzwonię do niego, jak przyjdzie, bo chciał widzieć moją minę, gdy będę rozpakowywać.
W kopercie wymacałam, że drewienko. Wiadomo, musi być drewienko. Ale w sumie to dziwne. Otwieram.
etui z palisandru
Ocho, palisander. Otwieram dalej.
szydełka z palisandru w etui
Ochooo! W palisandrowym etui palisandrowe szydełka. Dwa.
Właściwie tu mogłabym zakończyć. Ale nie zakończę.
Chyba nikomu tu nie muszę tłumaczyć, że szydełka zrobione są ręcznie. Precyzyjnie i cierpliwie. I pomyślałam sobie, że to jest taka kwintesencja PUKAPUKA. Ręcznie, precyzyjnie i cierpliwie. I materializuje się w drewnianym szydełku. I chyba nikomu tutaj nie muszę tłumaczyć, że przecież 98% projektów Pukapuka jest z drewna albo szydełkiem.
Słowo uznania należy się Jankowi, maćkowemu towarzyszowi doli (nie napiszę przecież, że niedoli), gdyż on to zainspirował Maćka do wymyślenia tegoż ekskluzywnego i eleganckiego palisandrowego etui.
Dar ten niezwykły sprowokował mnie do wyjęcia mej kolekcji, prezentuje się ona mniej więcej tak:kolekcja szydełek
He, ja naprawdę ich wszystkich używam.
I jeszcze – zapragnęłam postawić kropkę nad i, lutownica w garść i trza opieczętować.
szydełka z palisandru w etui

Back to Top