Haftowanie szydełkiem i analogowe techniki kopiowania

O, jakże dawno nie było żadnej poduszki! Julia, dla której zrobiłam niegdyś Afrykę, zapragnęła do kompletu coś jeszcze. Logo Fidesco. Zlecenie przyjęłam, jakże by nie przyjąć.
I znowuż uczyć mi się przyszło, wyzwaniem się to okazało nie lada. Wprawdzie pisałam szydełkiem już nie raz (i nie dwa), ale teraz taka bardziej wyrafinowana czcionka miała być i chciałam się sprawić.
Najpierw nabyłam kalkę maszynową i przekalkowałam logo na kartkę w kratkę, żeby jakoś sobie rozrysować schemat.
logo fidesco
Muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się, że ta starodawna technika kopiowania takie wrażenie zrobi na moich dzieciach i że kalka stanie się przedmiotem pożądania. Tadzio aż ją zaniósł do szkoły, pokazać kolegom. Dzięki niej mógł skopiować Szurikena, czy jak mu tam, nawet ładniej niż Kuba! Stara poczciwa kalka…
Chwyciłam szydło, bawełenka w garść i do boju. Zaczęłam słupkami, ale przy literach przeszłam na półsłupki, bo dzięki temu mogłam uzyskać więcej szczegółów. Uff, to była dziubdzianina… Bardziej jakieś plecenie niż szydełkowanie. Ale efekt mnie zadowolił, hej!
poduszka Fidesco
Po drugiej stronie chciałam coś zmalować takiego etnicznego, żeby nie za nudno było i tak mi się wcisnęły zygzaczki. Całość zawiązana na krótszym boku na warkoczyki.
poduszka w zygzaczki
Kto więc chciałby oddać przez dwa lata swoje kompetencje na służbę potrzebującym w dalekim jakimś kraju, niech się zainteresuje. A kto chce zobaczyć tegoroczny filmik wolontariuszy Fidesco i mieć wgląd, gdzie dziś są – proszsz:

A poduszka leży i reklamuje.
poduszka Fidesco

Back to Top