Haczyki i nieoczekiwane korzyści z pisania bloga

Nabierają rumieńców okolice haninego łóżka na antresoli. Zasadniczo jest to dzielna dziewczyna, górska dziewczyna, pieścić się za bardzo nie będziemy. Poszukując odpowiednich haczyków do wymyślonego przeze mnie wieszaka odpuściłam różowe kwiatuszki, aaaale wynalazłam to!DSC_5638Nie u jakiegoś skandynawskiego dizajnera, lecz u polskiego kowala.
Skutek był taki, że święty Mikołaj prócz wełnianych czapek przyniósł serduszka na desce.
A że dziewczynka, jak to dziewczynka, fidrygałków nigdy za wiele, szybko wieszak się zapełnia.DSC_6070.JPGZresztą prawda taka, że w domu W OGÓLE wieszaków nigdy za wiele i proszę sobie wyobrazić, że napisał do mnie znienacka Pan Dariusz, że posiada haczyki, o których przeczytał na blogu (o TU), że szukam bezskutecznie, a on właśnie takie ma!DSC_6064I proszę – panadariuszowe haczyki już się u nas zadomowiły.DSC_6067Wkręciliśmy pod półeczką w kuchni. I jeszcze w dwóch miejscach, i to nie koniec. Lecz o tym przy innej okazji.

Back to Top