Grenlandia, Trump i słanie łóżka

Grenlandia, największa wyspa świata, ma doskonały kształt na narzutę, serio. Podobnie jak Madagaskar (było o tym TU). Być może to była jedna z przyczyn, dla których interesował się nią prezydent Trump. Jeśli ktoś ma dojścia, niech da mu proszę cynk, że u mnie dowolny ląd na zamówienie, z ceną się dogadamy.

Zawsze można mu podlinkować mój sklep, mam nawet darmową wysyłkę!

Ale z tym kształtem Grenlandii to bieda. Gdy pisałam o Antarktydzie (o TU), ta miała problem, że położona wokół bieguna, więc na mapach zazwyczaj jej nie ma, albo jest w postaci paska. Grenlandia też blisko bieguna, północnego tym razem, i w związku z tym często jest mocno zniekształcona. Do tego stopnia, że bywa podobna wielkością do… Afryki. Jest ciekawy artykuł na ten temat, o TU, padają w nim miłe słowa takie: „…oprócz znanych problemów społecznych, takich jak analfabetyzm, czy nieznajomość matematyki, powinno istnieć pojęcie niewystarczającej wiedzy geograficznej (Krause używał triady illiteracy, innumeracy, immappancy).”

Walcząc z rzeczonym upośledzeniem, zwanym „immapancy”, taki wizerunek Grenlandii zmalowałam.

Spełniłam przy tym swoje marzenie, żeby zrobić takie piękne morskie morze, we wszystkich odcieniach morza! I, skoro ma to być mapa, biało-czarna ramka być musi.

Cała rzecz rozbija się teraz o to, żeby narzuta-Grenlandia spełniła jeszcze jedną ważną rolę: dzień w dzień zakrywała pięknie posłane łóżko! Warto w tym miejscu przypomnieć, że zmienianie świata zaczyna się od słania łóżka XD, tako rzecze admirał. Można o tym posłuchać o tu:

Szczęśliwy posiadacz narzuty, Jan mu na imię, cieszy się nią niezmiernie, otula, nosi (bo milutka jest), pozostaje mieć nadzieję, że łóżko w końcu też pościele. A przy zdejmowaniu ładnie złoży.

A łóżko też fajne. Tatuś robił, bez jednego gwoździa!

 

Wróć na górę