Dlaczego dywan jest w paski?

Można by odpowiedzieć, jak w znanym skeczu (tym o drzwiach): tak już jest i z tym się nie dyskutuje.

A jednak mogę nieco uzasadnić. Na przykład dlatego, że lubię paski. Poza tym robiłam dywan po raz pierwszy i nie miałam pełnego wyobrażenia o tym, jak mi się go będzie robiło, a paski robi się łatwo. To pierwsze dwa powody. O jeszcze jednym później.

O co w ogóle chodzi z tym dywanem?

W domu na wsi, gdzie spędziliśmy znaczną część lata, krok po kroku dokonują się zmiany. Docelowo ma być tak, że wchodzisz i czujesz, że aaachchuuuffff, jak się tu miło wchodzi, jak w wygodny kapeć.

Jeszcze tak nie jest, ale będzie.

Tego lata postąpiliśmy kilka śmiałych kroków do przodu. Ważnym elementem była wymiana dywanu. Podłoga jest jaka jest i inna nie będzie, ale dywan jak najbardziej. Już rok temu naszła mnie błyskotliwa myśl, żeby nie zawracać sobie głowy robieniem, bo choć to fajne, to jednak kupa roboty, poza tym sam materiał na dywan (znaczy sznurek) będzie dużo kosztował. Udaliśmy się więc do znanej sieciówki i macaliśmy tamtejsze dywany. Te z niższej półki cenowej jednak nas nie zadowoliły, a to faktura nie ta (u nas są tacy, którzy lubią się tarzać po dywanach. To nie ja.), a to poliester (fuj), tam szwankuje kolorystyka.

Przenieśliśmy się w rejony wyższych półek cenowych, potem jeszcze wyższych i tam było nawet nieźle. Coś by się wybrało. Ale wtedy okazało się, że w tej cenie to już mogę zrobić sama i pomysł kupowania gotowca upadł. Znowu.

Przyszło nowe lato, nowe na wsi zasiedzenie, nabyłam 3 (słownie: trzy) kilometry sznurka bawełnianego i wzięłam się do pracy.

Lekko nie było, szpulki zacne, ale się udało. Dywan ma blisko 2×3 m, bawełniany, pod stopami miękki i sprężysty!

A patrząc na okolicę, powiedzcie sami, czy mógł mieć deseń inny niż zielone paski na niebieskim tle?

Back to Top