Coś z (prawie) niczego

Realizacji doczekał się pomysł, który wykluł się w mej głowie dość dawno: tkanina w paski (nic nowego) + koronka (nic nowego) = podkładka pod talerz (też nic nowego, a jednak w takim połączeniu jeszcze nie było).
DSC_5751
Koronka to może dużo powiedziane, taki szydełkowy brzeżek. A skoro już podkładka pod talerz – niech będzie i pod kubki.
DSC_5743
I tu doszliśmy do uzasadnienia dzisiejszego tytułu. Taka podkładka pod kubek to, umówmy się, wielka nie jest. W związku z tym można użyć resztki, które już na niewiele się zdadzą. Więc poszły resztki z różnych paskowych resztek.
DSC_5746
Druga dzisiejsza sprawa jest poważniejsza, rzekłabym wręcz – kontrowersyjna! Książki lubię, szanuję, cenię a także czytuję. Jednocześnie nie bardzo lubię gromadzić rzeczy, które nie wiadomo, czy kiedyś do czegoś się przydadzą, względnie – wiadomo, że się nie przydadzą. Do takich należy też część książek, które różnymi drogami do nas trafiły. Zrobiliśmy coś, co mój tata określił BARBARZYŃSTWO (czy „profanacja”, już nie pamiętam) i przyznam, że mnie nie zaskoczył. Co zatem zrobiliśmy? To:
DSC_5677
Jak? WIERTARKĄ Z WIELKIM WIERTŁEM PROSTO W KSIĄŻKĘ. Straszne. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – mogą ładnie wyglądać na półce, mogą też ładnie na lampie…
DSC_5682

Back to Top