Pukapuka

Geo Rękodzieo


Dodaj komentarz

Wrzesień to jeszcze nie jesień

Mogę jeszcze nosić letni sweterek. Teraz upałami trzaska u nas, ale pamiętamy ten lipiec, będziemy pamiętać!

Jako osoba roztropna, stąpająca twardo po ziemi, zabrałam na wakacje na wieś jeden sweter. Biały. Przy temperaturach regularnie oscylujących wokół 13 stopni Celsjusza, leśnym obejściu, ryczącej bandzie mnie otaczającej 24/7 sweter ciągle był, o zgrozo, całkiem biały. Całkiem to nie, ale był. Jednakże gdy okazało się, że po zrobieniu swetra zamówionego, a którym pisałam TUTAJ, zostało mi dość włóczki, podjęłam decyzję: zrobię i sobie. Zrobiłam.

sweter lila na szydełku

Improwizowałam, przyznaję. Chciałam wstawić warkocz to wstawiłam. Najpierw pod szyją a potem jeszcze na rękawach.

I tak sobie spod tej szyi na rękawy przechodzi.

sweter lila na szydełku

A wszystko to milusią, choć nie bardzo ciepłą włóczką bawełniano-merynosową Cotton Merino. Barwy lila. Dziesięć (tylko!) motków.

Nosi się świetnie. Zobaczymy jeszcze, jak się pierze.

szydełkowy sweter lila

Chyba muszę zacząć spisywać te swoje improwizacje w schematy. Ktoś zainteresowany?

Reklamy


2 Komentarze

Lato na wsi, firanka i… wichura

Z domu na wsi stopniowo eliminujemy poliestrowe firanki. Wygląda na to, że już na przyszłe lato zostawić muszę prezentację odmiany ganku, który na razie wygląda tak:

ganek

Tymczasem przyszła kolej na łazienkę. Na Pintereście, który jest oczywiście kopalnią, znalazłam schemat, który pasował jak złoto.schemat firanki z domkiem

Można go znaleźć, podobnie jak schematy do ptasich lambrekinów z poprzedniego wpisu, na pukapukowym profilu, o TU.

Więc już teraz, zamiast poliestrowej firanki

poliestrowa firanka

wisi szydełkowy domek.

szydełkowa firanka z domkiem

Poza tym wakacje na wsi są mniej więcej takie:

Lub takie:

Ewentualnie takie:

To tyle lansowania na dziś, bo chciałam jeszcze napisać o czymś innym.

Tydzień temu w nocy, leżąc w łóżku i wpatrując się w rozświetlone błyskami niebo modliłam się „Pod Twoją obronę”. Potem słyszałam syrenę alarmową, dwa razy. Zasnęłam. Rano pomykam sobie z wózeczkiem przez wieś, widzę wujka Stacha za płotem.

-Wujku, dlaczego w nocy wyły syreny?

-To ty nic nie wiesz?! Telewizor trzeba mieć. (Nie trzeba – myślę w duchu – wujek mi zaraz wszystko powie.)

I powiedział o tornadzie, o obozie w lesie, już tak mną trzepnęło, że nie musiałam słuchać dalej.

I teraz tak. Jeśli ktoś to czyta, to znaczy, że korzysta z internetu. Nie podam numerów kont ani namiarów na koordynatorów akcji, ani też nie napiszę reportażu z życia rodziny z małymi dziećmi ani innej samotnej staruszki, której się chałupa zawaliła na głowę. Jest tego w sieci pełno. Trzeba tylko chcieć, żeby znaleźć informację i pomóc jak kto może. Za tydzień i za miesiąc pomoc też będzie potrzebna.

zwózka drewna

Więc takie zadanie adwentowe na dziś. Wszak sierpień, w Stanach już wykupują ostatnie choinki…