Pukapuka

Geo Rękodzieo


Dodaj komentarz

Im szybciej tym prędzej

A mianowicie pisałam niedawno, że Boże Narodzenie to niezły czas na chrzest, ale Wielki Post też niezgorszy, bowiem, skoro już dziecię przyszło na świat, to – właśnie – im szybciej tym prędzej, dawaaaj!

Tak się sprawy ułożyły, że powstał w Pukapuka zestaw o szumnej i poważnej nazwie: Podstawowy Zestaw Chrzcielny, o taki:

DSC_6343.JPGŚwieca, wiadomo, optymalnie woskowa (nie mamy własnych pszczółek, jakby kto pytał, więc to nie nasza produkcja…). Krzyż – tutaj z palisandru (solidny, twardy kawałek gęstego, rudego drewna), ale czy to w sumie ważne? I jeszcze biała szatka, jak to mam w zwyczaju robić, z imieniem i datą, żeby nasz neofita nie zapomniał jakim imieniem (!) i kiedy (!!!)  został ochrzczony. Prosto po chrzcie wsadzona w ramkę (drewnianą), żeby na ścianie sobie powiesił i patrzył. Biały bawełniany kordonek. I to nieważne, bo co ważne? Że, jak powiedział Franek, Niko jest teraz dzieckiem Króla.

Reklamy


2 Komentarze

Wychodzi na takie never ending story…

Zima się kończy, choć się na dobre nie zaczęła, ale czapki się podobają, czapki muszą być. Przekazuję zatem zaszyfrowaną wiadomość dla Anieli.

DSC_6333.JPG

Miała być czapka dłuższa (czy tak?), typu skarpeta, żeby jeszcze kucyk wszedł. I chyba zielona, a co więcej to na własną odpowiedzialność zdecydowałam o dodaniu trzech pasków w intrygującym kolorze petrol (czy ja już o tym petrolu nie pisałam, zachodzę w głowę).

A poza tym dojrzałam do tego, że sobie cosik zrobię. Będę testerem, aby wiedzieć co za towar ludziom wciskam! Zmajstrowałam więc takie turkusowe cudo.

DSC_6334.JPG

I nawet półselfika z tej okazji strzeliłam. Wymyśliłam taką plecionkę, z intrygującym petrolem na ściągaczu, za to na czubku wykorzystałam resztki z poprzednich czapek.

DSC_6339.JPG

A wszystko leciutką, mięciutką alpaką.

Brnę teraz w dzieło nowe, ambitne, jeśli wyjdzie jak trzeba to się pochwalę.

Adios!


2 Komentarze

Telefoniczna piżamka odwykowa

Nie minęło wiele czasu od chwili, gdy otrzymałam swojego pierwszego smartfona do momentu, gdy stłukła mu się szybka. Maciek namawiał mnie na jakiś pokrowczyk, ale ja nie, nie , przecież sobie zrobię. I tu nagle  dziecko, podłoga, łubudubu, szybka stłuczona. Ale byłam dzielna, półtora roku ze stłuczką wytrzymałam.

Aż zadzwoniło biuro obsługi klienta sieci komórkowej, żeby zaproponować nową, jakże korzystną umowę. Czy z aparatem? Poproszę. I jest, nowiutki, z całą szybką. Nie zwlekając sięgnęłam po zasoby włóczkowe i  przy pomocy słupków i półsłupków (coś by mi się tu zrymowało, ale zdzierżę) wykonałam piżamkę.

DSC_6185

Byłam ciekawa, czy mi się sprawdzi, na razie działa dobrze. Szybka cała. I jest  nieoczekiwany efekt uboczny: w związku z tym, że muszę wykonać dodatkową czynność, polegającą na wyjęciu telefonu z pokrowca , nie przykleja mi się tak  łatwo do ręki (a przecież w sieci zawsze jest coś ciekawego,  co nie? są takie różne, portale, fejsiki etc.). Trzeba bowiem uważać, żeby nie stracić czujności. Dziś rano na przykład głaskałam telefonik zawzięcie (portale, fejsiki etc.) i gdy nagle spojrzałam POD ekran, zobaczyłam uśmiechniętego, gruchającego pyziaka dzidziusiowego! Odłożyłam. Trzeba mieć w życiu priorytety.

DSC_6190

I jeszcze jedno. Miałam skończyć z czapkami, ale coś się nie  daje. Więc jeszcze pokażę dwie. Na ich przykładzie dobrze widać, że przy zastosowaniu niemal tej samej techniki, lecz różnych kolorów i grubości włóczki efekt jest zupełnie różny! Ha?