Pukapuka

Geo Rękodzieo


5 Komentarzy

Wątek GŁÓWNY i wątki poboczne

Wątek główny jest duży i ciężki. Znany zresztą skądinąd – to nasz pień zdobyczny, niegdyś dzielnie wtaczany na wysokości przez trzech budrysów i umieszczony na tarasie, gdzie służył nam za stół. Szczerze, to myślałam, że tak już zostanie, aż sobie tam zgnije i się go wyrzuci. Lecz ku mojemu zdumieniu Maciek wyszedł z inicjatywą, że go jednak awansujemy do salonu, jak to było w pierwotnym zamiarze. Zdążył jeszcze ze szlifem przed serią jesiennych siąpawek i proszę.

stół z pniaNatura niedoskonałości swoje ma.stół z pniaAle my je lubimy i ach, co tu kryć, wpasował nam się pięknie. Jest tak duży, że wygodnie można pograć w planszówki w 8 osób (testowane). A i kawunia i przegryzka w razie czego. I lekturę odłożyć można…

pnie w salonieZaś jeśli chodzi o wątki poboczne – oto i one: dwa poprzednie pieńki w salonie. Pierwsze było siedzisko, drugi to dębowa słoniowa noga, która była rezerwową nogą do naszego łóżka, ostatecznie niewykorzystaną. Za to stanął na niej nasz fikus, aby utrudnić Jasiowi rozrabiakowi grzebanie w donicy. Pieniek nie został wyrównany do poziomu, więc razem z fikusem tworzą malowniczą krzywą wieżę.

llniana podkładka z koronkąTak więc mamy teraz przytulny kącik na jesienne popołudnia i wieczory…

Reklamy


Dodaj komentarz

Nuuda

Kilka już lat minęło, od kiedy przewieźliśmy znad morza od Cioci tę szafeczkę.

szafka do renowacjiPamiętam, jak stała u Dziadków w pokoju z fortepianem a na niej palma, którą Dziadek troskliwie podlewał a nawet chyba z nią rozmawiał (?). Na dolnej półeczce były jakieś stosy papierów a w schowku nie wiem, ale podejrzewam, że książki. Czasy się zmieniły, palma trafiła bodajże do akademii muzycznej a szafeczka do nas. I stała sobie to tu to tam, w końcu przy naszym łóżku jako Maćkowa szafka nocna.

Zabrałam się za nią latem, ale niezbyt pilnie, licząc na to, że Maciek ją obsprawi elektronarzędziami. I właśnie rzutem na taśmę, w ostatnie, jak się później okazało, dni złotej polskiej jesieni, wziął się, machnął i zrobił. W trakcie roboty przyszła Ola i pyta, co z tym zrobimy. Ja mówię: „jak to? szafkę nocną.” „Szafkę nocną?! nuuda.” No cóż, ale my tym razem tylko szafkę nocną…

szafka nocna po renowacjiPo szlifie Maciek dał wosk i dokleił nóżki (to jest osobna historia, też nuuda) i wróciła szafka na swoje miejsce.


Dodaj komentarz

Rolet odsłona kolejna

Ostatnio udało mi się sprawić radość Asi, naszej nadwornej ogrodniczce, która urządza swoje nowe mieszkanie. Szukała pomysłu na dekorację okna i przyuważyła nasze rozwiązanie: len na patyku, związany sznurkiem.

lniana roleta dyliżansowaKarnisz z lasu, podpórki z lasu. Zabrałam się za przygotowanie podobnych rolet (ho ho, rolet) dla Asi. Oczywiście jak zwykle najdłużej zajęło szukanie odpowiedniego karnisza. Udało się za drugim podejściem (=drugą wycieczką do lasu). I nastąpiło ulepszenie względem naszego: sznurki. Ten asiowy jest bodaj lniany, miękki i przyjemny w wiązaniu, lepszy niż nasz. Z czasem zmienię. W dodatku pan w sklepie podpowiedział mi, żeby zamoczyć końcówki w kleju lub lakierze, żeby się nie rozwarstwiały (to nie plastik, żeby można było przypalić).

szara roleta dyliżansowaA żeby nie było tak szaro, dorzucę trochę pasków. U nas w sypialni okno jest potrójne i tutaj znaleźć karnisz to dopiero było wyzwanie. Ale udało się i wtedy już tylko trzeba było uszyć trzy rolety. Związałam tym razem kolorowymi bawełnianymi sznurkami odzieżowymi.

roleta dyliżansowa w paski


1 komentarz

Łazienka finita

Stało się, co musiało (musiało?) się stać: wygląda na to, że pierwsze pomieszczenie w domu mamy gotowe. Piszę z pewnym zawahaniem, bo przecież coś nam na pewno jeszcze strzeli do głowy. Ale faktem jest, że jakaś całość powstała i znikł ostatni sterczący kabel. A sterczał nad umywalką. Pomysł był taki, żeby upiec dwie pieczenie i powstała półeczka jako miejsce na różne różności, a pod półeczką są dwa reflektorki.

umywalka z szafką i lustremAle właściwie to cała opowieść jest długa. Zaczęło się jeszcze zanim tu zamieszkaliśmy – zastanawialiśmy się, jak rozwiązać sprawę umywalki, bo przecież nie będziemy kupować gotowych szafek! Kupiliśmy dużą, żeby można w niej było kąpać dzidziusia, i prostokątną w podstawie, bo plan był taki, żeby Maciek zrobił pod nią drewniany stelaż. Potem pomyśleliśmy, że można ją elegancko postawić na stole i będziemy wtedy mieli od razu blat wokół umywalki. Nawet w tym celu wylicytowaliśmy na allegro stary drewniany wiejski stolik, który jednak nie został wykorzystany i czeka na swój dzień, a tymczasem służy mi za biurko. Z wyprawy po ten stół mamy też prezentowaną niegdyś łopatę do chleba, która wisi w kuchni. Wracając do umywalki – zrezygnowaliśmy ze stołu na rzecz komódki: stwierdziliśmy, że jeśli postawimy umywalkę na komódce, będzie od razu szafka – miejsce do przechowywania. I znowuż allegro, kluczem do szukania było drewno i odpowiednie wymiary. Nabyliśmy, wstawiliśmy do mieszkania taką nieco podniszczoną szafeczkę.

szafka pod umywalkę

Pewnie przydałaby się jej renowacja, myśmy jej zafundowali raczej… dewastację. Maciek porżnął blat, szufladę przepołowił wewnątrz, by zmieścił się syfon a ja pomalowałam (potworna profanacja!) BIAŁĄ FARBĄ OLEJNĄ. Jak widać na załączonym obrazku farba już tu i ówdzie obłupana, ale cóż, od zamontowania umywalki minęło już nieco czasu, a życie się toczy…

Nad umywalką po jakimś czasie zawisło i lustro. Lustro wstawił szklarz nasz dyżurny do ramy, którą upolowałam na śmietniku. Stała tam sobie jakaś stara drukowana reprodukcja, którą wyrzuciłam, a samą ramę, pierwotnie pokrytą jakąś złotą masą, tłoczoną we wzorki, oszlifowaliśmy do gołego drewna, polakierowaliśmy i proszę.

drewniana rama ze śmietnikaI jeszcze jedno: mamy w łazience okno z widokiem na Tatry.

łazienka z oknem