Pukapuka

Geo Rękodzieo

Ulotne chwile chwytam jak fotka

1 komentarz

Hallllooo, jestem. Dzisiaj wybrzmiał ostatni akord projektu pt. „Ołtarzyk Paula McCartneya”. A było to tak: podstępnym tajnym podstępem zostałam zaplątana w wyjście „z małżonkiem mym Sławomirem” na koncert Paula, który odbył się 22 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie. Takie wydarzenie! Historyczne, rzekłabym. Jednakże synek nasz maleńki – naonczas 1,5-miesięczny – powodował, iż z własnej przedsiębiorczości na koncert ów wymarzony bym się nie udała. Jednak, kończąc ów przydługi i nieco zawiły wstęp, zostałam postawiona przed faktem dokonanym, otrzymując 3 dni przed koncertem zaproszenie, będące prezentem urodzinowym, i będąc poinformowaną, że nasze dzieci będą zaopiekowane. Poszliśmy. Fakt ten wiekopomny należało uwiecznić, podkreślić, zachować ku pamięci, aby ulotna ta chwila nie przeminęła. Efekt: „ołtarzyk” na ścianie naszej sypialni (jednej z ostatnich białych powierzchni w naszym domu):

DSC_5287

Części składowe:

1. Oficjalny plakat z trasy OUT THERE, nabyty przed koncertem, banalnie oprawiony w gotową ramkę.

2. PAUL – to kartka A4 zabrana z koncertu na pamiątkę, użyta do machania w trakcie piosenki Hey Jude, oprawiona w ramkę od rodziców, spad po jakimś obrazku. Pan szklarz dociął szybkę i siup.

3. W prawym dolnym rogu znów banalna ramka gotowa, w tle tkanina w paski, reszta z  użytej na wspomnianym niegdyś pufiku, a na tym tle najistotniejsze: zaproszenie na koncert oraz BILETY. Ku pamięci chwil ulotnych.

4. HEY – patrz pkt. 2, tyle, że w formacie A3. Też miałam kupić ramkę i wykosztować się że HEY, gdy tymczasem w ręce nasze wpadła stara szafka kuchenna, do śmieci, lecz widząc jej drewniane drzwiczki z szybką – szybka decyzja: skorzystamy, ocalimy, spożytkujemy. I stały tak sobie te drzwiczki jako potencjalna ramka, aż wreszcie wczoraj Maciek je oszlifował, ja dziś machnęłam lakierek raz i drugi, szybkę umyłam, materiał w paski (ostatnia zdobycz – zalegająca szwagierce tkanina leżakowa) przycięłam, do tego wszystkiego przymierzyłam plecki od rozbitej antyramy – trzeba było nieco upiłować, aby pasowały, wszystko scaliłam i już myślałam, że z powieszeniem na ścianie poczekam na męża, ale się wzięłam, poziomicę ustawiłam, dwa gwoździe przybiłam i jest HEY. Uff.

Skoro przy drzwiczkach z szybką jesteśmy – inny patent przywołam. Ciocia podarowała nam po remoncie kuchni swoje dwie stare szafki – drewniane, z szybkami tłoczonymi w jakieś kwiatki, czy coś. Szafki odstały swoje, aż któregoś dnia chwyciłam za nie, szybki usunęłam, w ich miejsce za pomocą gwoździków przytwierdziłam kawałki tkaniny i zawisły u dzieci, kryjąc w sobie gry i puzzle, które wcześniej leżały na wierzchu, kurząc się obficie.

DSC_5300

Reklamy

One thought on “Ulotne chwile chwytam jak fotka

  1. Pingback: Horror vacui | Pukapuka

Chętnie poznam Wasze zdanie!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s