Pukapuka

Geo Rękodzieo


2 Komentarze

Ciocie, babcie i dziadkowie

Dzisiaj słów parę o starszym pokoleniu. Po pierwsze sprawa dość świeża – niedawna okrągła rocznica ślubu mych teściów. Postanowiliśmy dać im prezent tematyczny – w pewnych kręgach (albo i we wszystkich, w jakich się obracają) znani są, powiedzmy, z gitary. Kiedy z rodzinnych zasobów wydobyliśmy więc starą i podniszczoną, nienadającą się już do grania, lecz urodziwą – gitarę – zrobiliśmy z niej użytek taki:

lampa-gitaraWymysł mój, robota Maćkowa. Dziubanie w kabelkach to nie dla mnie. Aaale spodobała mi się, obdarowanym na szczęście też.

Druga sprawa dość zaległa, dotyczy tym razem MOICH rodziców. Jakiś czas temu święty Mikołaj sprezentował im szydełkowy obrus (wprawdzie nie zrobił go sam, zaoferowałam pomoc, bo dużo szydełkowania to dużo frajdy). Moja mama nalegała, aby zaistniał na Pukapuka, w końcu nawet dostarczyła zdjęcie.

obrusMama pyta, czy podoba mi się aranżacja, więc mówię, że taka babcina 🙂 🙂 :). Trochę się obruszyła, ale ostatecznie CZY BABCINA ZNACZY, ŻE ZŁA? pytam.

I wreszcie zaległość zaległa: POZDROWIENIA DLA CIOCI KRYSI! Kilka (już) miesięcy temu odwiedzaliśmy rodzinę w drugim końcu Polski i opowiadamy, jak to sobie dłubiemy to i owo. Na to ciocia Krysia, że może coś nam potrzeba. Więc mówię, że tak już przyzwyczailiśmy się do myśli, że wszystko sami, że najwyżej może półprodukty – deski, tkaniny… Kiedy wyjeżdżaliśmy następnego dnia, podjechaliśmy do niej pod dom i Maciek zaczął pakować do samochodu przygotowane przez ciocię worki z różnościami. Zapakowaliśmy się po sufit. Dużo jeszcze nie zdążyłam zrobić, ale na przykład z ciocinych darów taka oto niebieska krateczka na poduszeczkę:

poduszka z kołkamiDo tego podpasowały mi guziki-kołki drewniane, które jakoś miałam w pamięci z maminych zapasów guzikowych. Plus pętelki z jutowego sznurka i gotowe.

Pozdrowienia dla rodziców, teściów, cioć i wujków, ogólnie – dla dziadków!

 

Reklamy


Dodaj komentarz

Hej, czas wyruszyć w morze!

Na tych „łamach” nigdy przecież nie kryłam swojej SYMPATII do pasków. Ani do niebieskiego. Zatem nietrudno zgadnąć, że ucieszył mnie prezent imieninowy w postaci widocznej poniżej poduszki.

DSC_4158

Poduszka pochodzi z jednego z licznych w Olecku… lumpeksów. Ten akurat miewał w asortymencie najwyraźniej ciuchy/sprzęty brytyjskiego pochodzenia. Taka  proweniencja jest też udziałem widocznego tu abażuru, lecz złowionego tym razem nie w Olecku lecz w charity shopie w Londynie. Całe 2 funty.

A tak na marginesie – podstawa tej lampki to piasta koła wozu drabiniastego (nie jestem pewna, czy słownictwo fachowe).

Z kolei abażur na zaszczytnym miejscu – bo w salonie (salon – to brzmi dumnie) pochodzi mniej więcej ze Szwecji, bo kupiony w Ikei. Wcale nie planowaliśmy tego zakupu, ale był gratis do podstawy lampy, której zakup z kolei planowaliśmy, a która i tak była przeceniona, jednym słowem interes, że hej. Lecz nie chciałam, aby zostało tak po prostu – w ramach „indywidualizowania masowej produkcji” któregoś dnia przystawiłam stołek i machnęłam pędzelkiem… powiedzmy… różę wiatrów. Kluczem jest to, że pokazuje prawdziwe kierunki świata.

DSC_4052

Dodam tylko, że Maciek nie był zachwycony. Stwierdził, że mogłam to zdjąć i zrobić porządnie, zamiast na stojąco, z pędzlem nad głową. A ja po prostu nie mogłam się powstrzymać.